Były pogłoski mówiące o tym transferze już wcześniej, ale padło dementi ze strony wiceprezesa ds. sportowych Sławomira Peszki. A tymczasem to była tylko zasłona dymna. Mająca spore ambicje Wieczysta Kraków przygotowuje potężne wzmocnienie. Nową „dziewiątką” zespołu ma zostać Efthymios Koulouris, czyli były król strzelców PKO BP Ekstraklasy i jeden z najlepszych napastników ligi tej dekady.
O tym ruchu mówiono wcześniej, ale zatrzymało się na plotkach. Jednak prawdziwe trzęsienie ziemi wywołały dopiero dzisiejsze publikacje dwóch dziennikarzy sportowych – Mateusza Migi z TVP Sport (znawcę realiów krakowskich drużyn) oraz Tomasza Włodarczyka z portalu Meczyki.pl. To właśnie oni równolegle przekazali bezapelacyjne potwierdzenie, że Efthymios Koulouris jest już o krok od zasilenia szeregów krakowskiego klubu.
Z informacji przekazanych przez dziennikarza TVP Sport wynika, że rozmowy między stronami wkroczyły w absolutnie finałową fazę, a w Krakowie wszystko zostało przygotowane na przyjęcie greckiego gwiazdora. Z kolei naczelny Meczyków uzupełnił te doniesienia o konkretne szczegóły kontraktowe. Wskazał on, że Grek ma przejść testy medyczne i ustalił już warunki indywidualnej umowy. Umowy, która uczyni go jednym z najlepiej opłacanych graczy w historii polskiej piłki.
Efthymios Koulouris w Pogoni Szczecin był prawdziwym kotem
Aby zrozumieć ogrom skali tego transferu, trzeba cofnąć się do lat 2023–2025, kiedy Koulouris reprezentował barwy Pogoni Szczecin. Grecki napastnik przychodził do Polski jako zawodnik o uznanej marce w Grecji, ale któremu poza Helladą niezbyt szło. Jednak to, co wyprawiał na boiskach PKO BP Ekstraklasy, przeszło najśmielsze oczekiwania kibiców z Pomorza Zachodniego.
W barwach „Portowców” stał się bezwzględnym egzekutorem i prawdziwym koszmarem ligowych obrońców. Jego absolutnym szczytem był sezon 2024/2025. Zdobył w nim spektakularną liczbę 28 bramek w lidze, bezapelacyjnie sięgając po koronę króla strzelców. Łącznie w 84 występach dla Pogoni strzelił 52 gole i dołożył sześć asyst.
Killer w polu karnym
Kibice w Szczecinie zapamiętali go nie tylko ze świetnego ustawiania się w polu karnym, kapitalnej gry głową i niesamowitego instynktu strzeleckiego. Zapamiętali go także z jego ogromnego wpływu na całą grę zespołu. To w dużej mierze dzięki jego trafieniom Pogoń do samego końca walczyła o najwyższe lokaty. To również dzięki jego pomocy dwukrotnie zameldowała się w finale Pucharu Polski. W obu zresztą zdobył gole, ale jak wiemy, to było za mało.












