Atletico Madryt wygrało z Rayo Vallecano w meczu 15. kolejki Primera Division 3:1. Premierową bramkę w barwach gospodarzy zdobyli Gabi Fernandez i Salvio, trafienie zaliczył również Radamel Falcao.
Obydwie drużyny od pierwszych minut pokazywały, że w dzisiejszym meczu nie będzie kunktatorstwa i żadna nie zadowoli się podziałem punktów. Nieznaczną przewagę osiągnęło Atletico, ale i Rayo śmiało zapędzało się pod bramkę Asenjo. Najlepszą okazję dla gości po niezłej kontrze zmarnował Koke, oddając zbyt lekki strzał, natomiast w barwach gości najbardziej niebezpieczne uderzenie, z rzutu wolnego, oddał Piti. Z czasem „Los Rojiblancos” nieco przygaśli, angażowali się w akcje ofensywne zbyt małą liczbą graczy, a ponadto te były szybko przerywane przez zdecydowanie interweniujących zawodników Rayo.

Wyjątkiem była szarża Felipe, zakończona prostopadłym podaniem do Falcao – Kolumbijczyk przegrał jednak wyścig o piłkę z golkiperem beniaminka. W odpowiedzi z linii pola karnego po podaniu Lassa strzelał Michu, ale zbyt mocno. Wszystkie akcje podopieczni Sandovala przeprowadzali skrzydłami, kończąc je wysokimi dośrodkowaniami, co było o tyle zastanawiające, że na szpicy grał przecież niewysoki Tamudo. W 22. minucie po świetnej centrze Reyesa mocno strzelał Falcao, ale wprost w Cobeno. Trzy minuty później było już 1:0 – „El Tigre” wypatrzył wbiegającego w pole karne Gabiego, który ładnym lobem otworzył wynik. Nie minęły nawet dwie minuty, a wskutek gapiostwa Movili Atletico mogło podwyższyć prowadzenie – strzał Reyesa wybronił jednak golkiper Rayo.
W 30. minucie kolejną okazję na zdobycie gola miał rozgrywający gości, Michu, ale ponownie jego mocny strzał minimalnie minął prawy słupek bramki Asenjo. Chwilę później sprytnie głową uderzał Tamudo, ale również niecelnie. Rayo jednak przejęło inicjatywę. Kolejną świetną okazję miał Lass, ale tym razem strzał minął słupek za sprawą rykoszetu. Końcówka, podobnie jak ostatni kwadrans, również należała do gości, jednak mimo angażowania się w ofensywę wielu graczy nieźle ustawione Atletico nie dało sobie strzelić gola. Tuż przed przerwą z narożnika pola karnego strzelał jeszcze Falcao, ale piłka przeleciała tuż nad poprzeczką.
Druga połowa rozpoczęła się podobnie, jak zakończyła pierwsza, tyle że strzelał Diego i z nieco większej odległości, a piłka minęła bramkę bardziej zdecydowanie. „Los Colchoneros” właściwie nie schodzili z połowy Rayo, co chwila stwarzając zamieszanie w polu karnym Cobeno. Jednym z niewielu niezblokowanych przez rywali strzałów był wolej w wykonaniu rezerwowego Pizziego, który jednak nie trafił w światło bramki. Oprócz tego uderzeń próbowali jeszcze Reyes, Falcao i Diego, ale bezskutecznie. Rayo natomiast poza długimi podaniami z własnej połowy pod pole karne Asenjo nie istniało w ofensywie.










