W meczu czwartej kolejki Primera Division Malaga pokonała na wyjeździe Mallorkę 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył dla Andaluzyjczyków Martin Demichelis.
W pierwszych minutach żadna z drużyn nie potrafiła narzucić przeciwnikowi swojego stylu gry. Próbowali to zrobić goście, ale Mallorca dzielnie przeciwstawiała im się twardą grą w środku pola, już w zalążku niwecząc akcje zaczepne rywala. W efekcie gra była szarpana, żaden z zespołów nawet nie próbował wytrwale konstruować natarcia, a raczej jak najmniejszą liczbą podań przedostać się pod bramkę przeciwnika. W efekcie w pierwszym kwadransie kibice zgromadzeni na Iberostrar nie doczekali się żadnej sytuacji podbramkowej czy to w wykonaniu gospodarzy, czy gości. Wtedy też nastąpiło przełamanie: ładnym prostopadłym podaniem w pole karne popisał się Joaquin, a piłkę, mimo ostrego kąta i asysty obrońcy, bez zastanowienia kopnął w stronę bramki Van Nistelrooy. Na szczęście dla gospodarzy, futbolówka trafiła w słupek tuż przy spojeniu. Kolejne akcje potwierdziły jednak aspiracje gości, coraz bardziej zarysowywała się ich przewaga. Gracze w biało-błękitnych trykotach częściej gościli na przedpolu Aouate’a, kilka razy dośrodkowywali, ale póki co bez skutku. W przeciwieństwie do rundy wiosennej poprzedniego sezonu, w słabej dyspozycji był Julio Baptista, który często tracił piłkę w dziecinnie łatwy sposób i nie stwarzał praktycznie żadnego zagrożenia pod bramką przeciwnika, nawet po otrzymaniu dobrego podania od kolegów.

Jeśli chodzi o aktywność ofensywną gospodarzy, w ciągu pierwszych dwóch kwadransów zanotowali oni dwa przeciętnej jakości strzały po stałych fragmentach gry. Statystyka posiadania piłki (35-65 dla Malagi) dobrze oddawała obraz gry. Goście w dalszym ciągu nacierali, raz przedzierali się w pole karne Mallorki długimi (gdyby Joaquin przyjął świetne podanie Cazorli z głębi pola, pewnie byłby gol), innym razem krótkimi podaniami (tylko interwencja na granicy faulu w wykonaniu Chico powstrzymała „Van Gola” przed strzałem na bramkę w świetnej sytuacji). Napór podopiecznych Manuela Pellegrniego stale się zwiększał. Po dobrej akcji prawym skrzydłem Joaquina z woleja uderzał Cazorla, ale piłka jakimś cudem zatrzymała się na linii bramkowej. Chwilę później w pole karne na wielkiej szybkości wpadł ponownie były gracz Villarrealu, ale odważna interwencja Aouate’a zażegnała zagrożenie. W 39. minucie nie pomógł i izraelski bramkarz: Duda ładnie dośrodkował z rzutu wolnego na głowę Demichelisa, ten oddał strzał, a piłka po rykoszecie wpadła do siatki! 0:1 na Iberostar! W ostatniej akcji przed końcem pierwszej połowy strzelec gola ostro we własnym polu karnym potraktował Nsue, ale sędzia Perez Lasa nie użył gwizdka.











