Pięknie grający Inter i bezpłciowy Milan – tak w skrócie podsumować można dzisiejsze Derby della Madoninna. Zakończyły się one zwycięstwem podopiecznych Antonio Conte, który pokazał, że jego drużyna w tym sezonie rzeczywiście aspiruje do mistrzostwa i może być godnym rywalem dla Juventusu. Dla Milanu zaś dzisiejsza porażka była siódmym niewygranym ligowym spotkaniem przeciwko lokalnemu rywalowi z rzędu.
Derby della Madonnina to rozgrywane od prawie początku XX wieku spotkania pomiędzy dwoma lokalnymi zespołami z Mediolanu. Pierwszy raz w historii Inter i Milan na boisko wyszły w 1908 roku, wówczas górą byli „Rossoneri”. Od tego czasu odbyło się łącznie ponad 200 takich pojedynków, z ostatnim epizodem dzisiejszego wieczoru.
„Drużyna się zatrzymała”
Przed dzisiejszym spotkaniem na San Siro, szkoleniowcy obu drużyn wzięli udział w konferencjach prasowych, na których usłyszeliśmy kilka bardzo ciekawych wypowiedzi. Antonio Conte zapytany o przygotowanie do meczu, tłumaczył, że jego piłkarze w każde starcie wkłada maksimum wysiłku. Ustosunkował się również w kwestii konfliktu pomiędzy Romelu Lukaku, a Marcelo Brozoviciem, o którym ostatnio dość głośno w mediach.
– Naprawdę uważam, że Inter jest obiektem zbyt wielu plotek w prasie i telewizji. Powiedziano mi, że to normalne. To nie może być normalne, jeśli przyjrzeć się zdarzeniom w ostatnich latach i powinniśmy zdać sobie z tego sprawę. – skomentował włoski trener.
O wiele ciekawsza była jednak konferencja jego dzisiejszego rywala. Potwierdził on, że drużyna Milanu od letnich meczów towarzyskich stanęła w miejscu. – To prawda, że drużyna się zatrzymała, ale jeśli potrafiła tak zagrać i zinterpretować tamto spotkanie, to może do tego wrócić. To nie znaczy, że wygramy każdy mecz, bo zawsze trzeba brać pod uwagę rywala. Nasz cel jednak to posiadać własną, jasno zdefiniowaną i rozpoznawalną tożsamość. Do tego dążę. – przekonywał Giampaolo.











