W meczu przedostatniej kolejki La Liga Valencia pokonała u siebie Villarreal 1:0 po golu Jonasa. Dla podopiecznych Emery’ego wynik ten oznacza pewne trzecie miejsce na koniec sezonu, przyjezdni będą musieli w przyszłą niedzielę bić się o utrzymanie.
Przez to, że cały sezon był niezwykle wyrównany, doczekaliśmy się wiosną meczów o wysoką stawkę. Gospodarze musieli wygrać, by nie dać się wyprzedzić Maladze, goście w wypadku porażki niemal na pewno gwarantowali sobie spadek.

Pierwszy strzał spotkania, które jeszcze w zeszłym sezonie zostałoby okrzyknięte jako hit, oddał najlepszy piłkarz „Żółtej Łodzi Podwodnej”, Borja Valero. Vicente Guaita pewnie złapał mocno bitą z rzutu wolnego piłkę. Obydwie ekipy przystąpiły do meczu z dużym respektem dla przeciwnika, więc w początkowym jego fragmencie nie oglądaliśmy wielu akcji podbramkowych. W 8. minucie widzów zgromadzonych na Mestalla próbował rozgrzać Pablo Piatti, ale jego potężny strzał z ostrego kąta pewnie wyłapał Diego Lopez. Zarówno Valencia, jak i Villarreal nie stroniły od prób przedostawania się w pole karne przeciwnika za pomocą długich podań, ale obrońcy pozostawali czujni. W 13. minucie koncentracja nie zawiodła też Diego Lopeza, który przerzucił nad poprzeczkę strzał z rzutu wolnego w wykonaniu Tino Costy. Po chwili jego vis-a-vis strzałem z dystansu sprawdził Wakaso.
Po kwadransie gry stosujący mocny pressing goście wyłuskali piłkę w polu karnym rywala, ale Bruno Soriano zamiast strzelać w dogodnej sytuacji, wdał się w niepotrzebny drybling. Chwilę później pomocnik już się nie patyczkował – huknął z dystansu, ale piłkę na rzut rożny z wyczuciem wybił Guaita. Przewagę Villarrealu próbował jeszcze udokumentować Perez, ale jego efektowny strzał minął słupek. W 23. minucie świetną, dynamiczną akcję zakończoną strzałem w słupek przeprowadził Jordi Alba, ale sędzia wcześniej przerwał grę. W kolejnych minutach częściej przy piłce byli „Los Ches”, ale poza poturbowaniem Diego Lopeza po rzucie rożnym nie zagrozili bramce rywali.
Dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy bliski wykończenia dobrego dośrodkowania Borjy Valero był Perez, ale Guaita w ostatniej chwili złapał piłkę. Z każdą chwilą, która zbliżała do końcowego gwizdka, spotkanie traciło wiele na atrakcyjności. Piłkarze obydwu drużyn zbyt szybko próbowali zdobywać teren i w efekcie piłka przez większość czasu fruwała nad ich głowami, niż przemieszczała się z nogi do nogi. W 40. minucie ten stan rzeczy próbował zmienić Piatti, dobrze zagrywając do Aduriza, ale baskijskiego napastnika „Nietoperzy” uprzedził golkiper. Do końca połowy nic ciekawego się już nie wydarzyło, a kibice i postronni obserwatorzy z pewnością oczekiwali większych emocji w drugiej połowie.










