W pierwszym niedzielnym starciu 25. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Legia Warszawa podejmie Lechię Gdańsk. Jeśli piłkarze Jana Urbana chcą wrócić na pierwsze miejsce w tabeli, muszą dzisiaj wygrać z zawodnikami Bogusława Kaczmarka. Czy tak się stanie?
W trwającej obecnie 25. kolejce T-Mobile Ekstraklasy pretendujący do mistrzowskiego tytułu Lech Poznań wygrał z Wisłą Kraków 1:0. Tym samym piłkarze „Kolejorza” awansowali na lokatę lidera. Jeśli dzisiaj w Warszawie zwycięży Lechia, podopieczni Mariusza Rumaka pozostaną liderem polskiej ekstraklasy. Natomiast jeśli będzie remis, Legia zrówna się punktami z Lechem Poznań.

Jesienią na PGE Arenie lepsza okazała się Legia. Stołeczny klub pokonał Lechię 2:1. Gole dla „Wojskowych” strzelili Miroslav Radović oraz Danijel Ljuboja. Jedyną bramkę dla Lechii zdobył Abdou Razack Traore.
W poprzedniej kolejce Legia Warszawa zremisowała bezbramkowo w Gliwicach z Piastem. Natomiast piłkarze Bogusława Kaczmarka przegrali z broniącym się przed spadkiem Podbeskidziem Bielsko-Biała 1:2.
Marcin Pietrowski z Lechii Gdańsk liczy na korzystny wynik dzisiejszego meczu. − Znamy klasę naszego rywala, ale nie zamierzamy oglądać się na Legię, tylko patrzeć na siebie. Przede wszystkim trzeba zagrać dużo lepiej niż ostatnio z Podbeskidziem. Chcemy wrócić do takiego sposobu gry, jaki prezentowaliśmy w poprzednich meczach w tej rundzie. Ale z dwiema zasadniczymi zmianami − większą koncentracją z tyłu i skutecznością w ataku. Mamy na Legię sposób, który ćwiczymy na treningach, i wierzę, że przeniesie on skutek w spotkaniu w Warszawie −podkreśla Pietrowski.
Dzisiejsze spotkanie poprowadzi Bartosz Frankowski z Torunia. Frankowski w tym sezonie jeszcze nie był arbitrem w meczu Lechii, ale sędziował jedno starcie „Wojskowych” – w półfinale Pucharu Polski z Ruchem Chorzów – zakończone bezbramkowym remisem.











