Brazylia nie zaczęła najlepiej rosyjskiego mundialu. Remis ze Szwajcarią i wymęczone zwycięstwo nad Kostaryką nie napawały optymizmem, ale później było już tylko lepiej. Dopiero pewna wygrana z Serbią na zakończenie fazy grupowej przywróciła drużynie pewność siebie. „Canarinhos” potwierdzili swoje wysokie aspiracje, ogrywając Meksyk, teraz przyszedł czas na najtrudniejszy test.
Podopieczni Tite zmierzą się w ćwierćfinale z Belgią, która znalazła się w nim po trudniejszej przeprawie, niż mogło się początkowo wydawać. Ostatecznie Belgowie to jedyna europejska ekipa z kompletem zwycięstw w regulaminowym czasie gry. Nietrudno się domyślić, że będą chcieli ten trend podtrzymać, ale z takim przeciwnikiem jak Brazylia to nie będzie łatwe. Dlaczego? Otóż powodów jest kilka:
1. Żelazna defensywa
Brazylia spisuje się najlepiej ze wszystkich uczestników turnieju, jeśli chodzi o grę w obronie. Stracona jedna bramka w czterech spotkaniach musi robić wrażenie. Do tego był to gol z rzutu rożnego w pierwszym meczu, więc prawdopodobnie defensywne stałe fragmenty to już nie kłopot dla Thiago Silvy i kolegów.
https://www.youtube.com/watch?v=KgX8-1ce3Ls
Ta reprezentacja w przeciwieństwie do tych z poprzednich turniejów może zasłynąć ze swojej gry w obronie. W eliminacjach strefy CONMEBOL Brazylia zachowała 11 razy czyste konto w 18 meczach, więc dla kibiców z Ameryki Południowej to nie aż taka nowość. Teraz piłkarze mają szansę udowodnić reszcie świata, że potrafią świetnie bronić także przeciwko najlepszym. Nie będzie lepszej okazji niż ćwierćfinał z Belgią, która ma z kolei najlepszy atak w Rosji i może się pochwalić już dwunastoma strzelonymi bramkami.
2. Najlepszy skład od dekady
Na mistrzostwa w Niemczech w 2006 roku jechali jako faworyci. Nic dziwnego. Po triumfie cztery lata wcześniej, z takimi graczami w składzie, jak: Ronaldo, Ronaldinho, Kaka, Cafu, Roberto Carlos i tak można wymieniać do pierwszego gwizdka w Kazaniu, nie mogło być inaczej. Co ciekawe, tamta ekipa zakończyła fazę grupową z takim samym bilansem bramkowym (7-1). Niestety wtedy na ćwierćfinale przygoda Brazylijczyków się zakończyła, bo napotkali Francuzów ze świetnie dysponowanym Zidane’em i musieli wracać do domu.

Teraz jeśli chodzi o kapitał ludzki, kadra jest najmocniejsza od tamtego momentu. Neymar, Coutinho czy Marcelo talentem nie ustępują wyżej wymienionym. Jednak żeby dorównać im pod względem sukcesu na poziomie międzynarodowym, muszą wrócić z Rosji ze złotem. Poprzeczka zawieszona wysoko, ale nie jest to niewykonalne. Co prawda znaleźli się po tej trudniejszej stronie drabinki, ale do finału zostały im już zaledwie dwa kroki. Trudne, milowe, ale tylko dwa. Zadanie może utrudnić brak Casemiro, który będzie pauzował za kartki. Zastąpi go prawdopodobnie Fernandinho, który w Manchesterze City jest uważany przez Guardiolę za kluczowego zawodnika, a to już o czymś świadczy.










