Legia Warszawa porażką z Dinamo Zagrzeb na własnym obiekcie skończyła udział w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Marzenia o wejściu do elity muszą poczekać przynajmniej rok. Jednak przygoda z eliminacjami do europejskich pucharów jeszcze się nie kończy. Przed legionistami dwumecz ze Slavią Praga w ramach ostatniej rundy eliminacji Ligi Europy. Starcie z Dinamo pokazało, że mistrzowie Polski nie muszą stać na straconej pozycji w tym starciu.
Przed rozpoczęciem starcia z Dinamo niewiele ekspertów dawało Legii szansę na awans. Podopieczni Czesława Michniewicza postawili się wyżej notowanemu rywalowi. Z przebiegu obu spotkań można stwierdzić, że to właśnie Legia była drużyną lepszą. „Wojskowi” swoją przewagę udokumentowali we wszystkich statystykach. We wszystkich oprócz tej najważniejszej. Więcej goli strzeliło Dinamo. Po tym dwumeczu wiemy, że Legia potrafi grać jak równy z równym przeciwko wyżej notowanemu przeciwnikowi. Następnym krokiem powinno być wyeliminowanie takiej drużyny.
Czesław Michniewicz wie, jak grać z lepszymi
Rok temu Legia pożegnała się z Europą dotkliwą porażką na własnym stadionie z Karabachem. Dzisiaj – niespełna rok po tamtym meczu – drużyna Czesława Michniewicza została odmieniona o 180 stopni. Po porażce z Dinamo w szeregach warszawskiego zespołu nie ma poczucia wstydu. W jego miejsce pojawił się niedosyt. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że we wtorkowy wieczór Dinamo było do ogrania.
To niepierwszy przypadek, gdy drużyna trenera Michniewicza wygląda tak dobrze na tle renomowanego rywala. Mogliśmy się już o tym przekonać podczas eliminacji Euro U-21. Wówczas jeszcze jako selekcjoner młodzieżówki Michniewicz potrafił ograć na wyjeździe bardzo silną reprezentację Dani. Zwycięstwo w Kopenhadze otworzyło reprezentacji Polski drzwi na mistrzostwa Starego Kontynentu.
Po drodze wyższość zespołu Michniewicza musiały uznać kadry: Portugalii, Włoch i Belgii. W każdym z tych meczów murowanymi faworytami byli przeciwnicy „Biało-czerwonych”. Ze względu na to doświadczenie rozgrywania meczów w Europie włodarze Legii mają duże oczekiwania co do swojego trenera. Udało się zrealizować plan minimum, jakim była gra w Europie jesienią. Planu maksimum nie udało się osiągnąć. Przed Legią jednak jeszcze przynajmniej siedem pięknych wieczorów na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej.











