Casemiro, Kroos, Modrić – CKM. Jeden z najwybitniejszych tercetów w historii futbolu przestaje istnieć. A przynajmniej w takiej formie, w jakiej znaliśmy go do tej pory. Cztery triumfy w Lidze Mistrzów i na tym koniec. Casemiro przenosi się na Wyspy Brytyjskie za prawie 70 milionów euro i wydaje się, że jest to kapitalny transfer dla każdej ze stron.
Casemiro w barwach „Królewskich” stał się jednym z najlepszych defensywnych pomocników w historii futbolu. I słowa te nie są żadną przesadą. Jego nieustępliwość, agresja i umiejętność odnalezienia się pod bramką rywala sprawiły, że kibice Realu Madryt nie zapomną mu tego, co zrobił dla ich klubu.
Casemiro – klucz do sukcesów
Każdy zespół do osiągania sukcesów potrzebuje dwóch typów zawodników. Tych, którzy grają na fortepianie, oraz tych, którzy go noszą. Casemiro był zazwyczaj tym drugim. Genialny w odbiorze, bardzo inteligentny na boisku, wyśmienicie ustawiający się i agresywny. Brazylijczyk często grał na granicy faulu. Właściwie to zawsze.
Casemiro stanowił przez wiele lat zabezpieczenie wyżej ustawianych Toniego Kroosa i Luki Modricia. Wydaje się, że bez takiego zawodnika Niemiec nie mógłby funkcjonować w środku pola. Toni Kroos jest geniuszem, aczkolwiek nigdy nie był tytanem gry w defensywie. Od brudnej roboty zawsze był Casemiro i wywiązywał się z tego zadania bardzo dobrze.
Brazylijczyk pozwalał szybować gwiazdom Realu Madryt. Był inżynierem w samolocie, który w kierunku trofeów pilotowali inni. W Madrycie rozegrał 336 spotkań, zdobył 31 bramek i dołożył do tego 29 asyst. Statystyki wręcz wybitne, jak na defensywnego pomocnika. Do tego 18 trofeów wywalczonych w białej koszulce. W zdecydowanej większości przypadków był pierwszym wyborem trenerów. Brazylijczyk zasługuje na wszelkie uznanie.
Żal, ale i zrozumienie
Trudno rozstać się z zawodnikiem, który w każdej sekundzie w koszulce klubu dawał z siebie maksimum. Niemniej jednak to właśnie poświęcenie dla Realu Madryt sprawia, że nieludzkim byłoby nie pozwolić mu na odejście, kiedy sam tego chce. Klub również rozumie chęć podjęcia nowych wyzwań (a gra w Manchesterze United ostatnio jest wyzwaniem dosyć sporym) i nie będzie blokować transakcji.
W ostatnich dwóch sezonach Casemiro spuścił z tonu. Był gorszym zawodnikiem niż chociażby wtedy, kiedy trzykrotnie z rzędu podnosił puchar Ligi Mistrzów. Aczkolwiek nadal była to światowa czołówka. Gracz niedługo skończy 31 lat i wydaje się, że to ostatni moment, kiedy Real Madryt może na nim zarobić.











