Po czterech kolejkach Super Lig, polska kolonia na tureckich boiskach nie jest już tylko szarym tłem. Kozłowski zalicza dublet, Tobiasz notuje obroniony karny, a Benedyczak kolejny raz trafia do siatki. Jana Urbana czeka pozytywny zawrót głowy przed wrześniowym zgrupowaniem. Pytanie, czy trener skusi się na jakąś opcję turecką?
Polacy pokazali się z dobrej strony w czwartej kolejce Super Lig. Kacper Kozłowski zdobył dwa gole dla Gaziantepu w wygranym 4:2 meczu z Göztepe, a Kacper Tobiasz obronił rzut karny. Adrian Benedyczak trafił dla Kasımpaşy w zremisowanym 2:2 spotkaniu z Amedem, a Jakub Kałuziński rozegrał 74 minuty przeciwko Galatasaray. To był dobry weekend dla Polaków nad Bosforem.
Dublet w Izmirze Kozłowskiego
Zacząć trzeba od miejsca, w którym miniona kolejka była najbardziej polska. Goztepe vs. Gaziantep FK i wynik 2:4 dla gości. Już po dziesięciu minutach goście prowadzili 2:0 po golach Halila Dervişoglu i Abeny. Kacper Kozłowski, były piłkarz Pogoni Szczecin, reprezentant Polski, skompletował dublet. To były jego pierwsze trafienia w sezonie 26/27. 22-latek od początku rozgrywek jest ważną postacią Sokołów, a mecz w Izmirze był jego 68. występem w barwach tureckiego klubu. Gospodarze mogli złapać tlen w 31. minucie, gdy sędzia po interwencji VAR podyktował rzut karny. Jednak gospodarze go nie wykorzystali. A niewykorzystana jedenastka szybko się na nich zemściła.

W 34. minucie Kozłowski wziął sprawę w swoje nogi. Akcja indywidualna z lewej strony, wejście w pole karne, uderzenie lewą, 0:3. W doliczonym czasie pierwszej połowy historia niemal się powtórzyła. Znów lewa flanka, znów drybling, znów piłka pod poprzeczką. Do przerwy było 0:4, a Polak miał na koncie dwa gole, które przypieczętowały charakter tego wieczoru. Po zmianie stron Goztepe zdobyło dwa gole, Juana Santosa w 51. minucie i z karnego w doliczonym czasie, ale Gaziantep wywiózł z Izmiru komplet punktów. Siedem oczek, piąte miejsce, tyle samo co czwarty Trabzonspor z Salahem w składzie. W piątej kolejce Orhan Ak i jego zespół podejmą u siebie Fenerbahce, i to już nie będą przelewki.
Ściągawka na ręczniku Tobiasza
Drugi Kacper tego samego wieczoru stał między słupkami. Kacper Tobiasz, 23-letni bramkarz Gaziantep FK, nie tylko obronił rzut karny Novatusa Miroshiego. Najpierw, co poszło w Turcji viralem, wyciągnął z ręcznika schowane notatki, przeczytał je i dopiero potem rzucił się we właściwy róg. „Tobiasz czyta, Tobiasz broni.”, jak podaje Fanatik.
🧤 Kacper Tobiasz, önce havlusuna gizlediği notlarını okudu; ardından penaltıyı kurtardı!#beINSPORTS #GÖZvGFK pic.twitter.com/1ew4T7FD4U
— beIN SPORTS Türkiye (@beINSPORTS_TR) September 7, 2026
23-letni Polak był też człowiekiem, od którego zaczęła się pierwsza bramka meczu. Jego długie wyprowadzenie spowodowało zbicie piłki i strzał Dervisoglu. Drugiej jedenastki, tej z 90+2., już nie wyciągnął. Juan trafił, gdy Tobiasz poszedł w przeciwny róg. Mimo to Gaziantep wygrał 4:2, a polska para z południowo-wschodniej Turcji zapisała sobie wieczór, o jakim na początku września można było tylko marzyć.
To dopiero początek. Dla Kozłowskiego i Tobiasza istotne jest utrzymać flow, nie zgubić pewności siebie. W piątek, gdy do Gaziantepu przyjedzie Fenerbahce kluczowe będzie pokazać, że dublet i obroniony karny to nie był jednorazowy fajerwerk, a trener Urban może coraz przychylniej patrzeć na Polaków w Super Lig.
Benedyczak pyta o kadrę
Jeśli Gaziantep dał Polakom najgłośniejszy wieczór, to Kasimpasa dała im najspójniejszą historię sezonu. Adrian Benedyczak, 25-letni napastnik, strzelił trzeciego gola w rozgrywkach 2026/27. W niedzielę w meczu Kasimpasa vs. Amed SFK, Polak w 52. minucie podwyższył na 2:0. Piłkę dośrodkował Marcus Rafferty. Benedyczak odnalazł się niepilnowany w polu karnym i mocnym uderzeniem lewą nogą posłał futbolówkę pod poprzeczkę. Bramkarz zdążył jeszcze dotknąć piłkę, ta odbiła się od poprzeczki i wpadła. Benedyczak zszedł w 82. minucie. Gospodarze nie dowieźli zwycięstwa. Gift Orban, Nigeryjczyk wypożyczony z Hoffenheim, strzelił dwa gole i dał remis swojemu zespołowi 2:2.
🇵🇱 Geçen sezon bıraktığı yerden devam ediyor 👀
🔹 Kasımpaşa’nın golcü oyuncusu Benedyczak, Süper Lig’de çıktığı son 7 maçta da gol katkısı yapmayı başardı
Kocaelispor ⚽️
Gençlerbirliği ⚽️⚽️
Galatasaray ⚽️
Trabzonspor ⚽️
Çorum FK ⚽️
Başakşehir 🅰️
Amed SK ⚽️🔹 Polonyalı… pic.twitter.com/mE08og9zaY
— Dünyadan Futbol (@dunyadanftbol) September 8, 2026
To jednak nie psuje obrazu Polaka. Cztery mecze, trzy gole, jedna asysta. W każdym ligowym spotkaniu sezonu 2026/27 Benedyczak miał udział przy bramce. Dwa pierwsze mecze, gole. Trzeci — asysta, czwarty — znowu gol. W rundzie wiosennej poprzedniego sezonu grał w Kasimpaşie na wypożyczeniu z Parmy i strzelił w lidze dziesięć goli. Pod koniec lipca turecki klub go wykupił. Bilans w barwach stambulczyków, licząc poprzednią wiosnę, to 13 bramek i dwie asysty w 18 występach. Tureckie powietrze ewidentnie mu służy. Zespół Emre Belozoglu ma po czterech kolejkach sześć punktów. Zwycięstwo i trzy remisy. Klub zajmuje ósme miejsce, cztery oczka za Galatasaray. Czy to wystarczy, by Jan Urban zaczął poważnie rozpatrywać Benedyczaka, skoro na pozycji napastnika w kadrze, delikatnie mówiąc, nie ma kłopotu bogactwa? Póki piłka w grze, nic nie jest jeszcze przesądzone. Ale liczby przestają być argumentem przeciw.
Kałuziński w środku burzy
Inny stambulski adres, inna temperatura. Basaksehir przyjął Galatasaray u siebie i przegrał 2:3 po golu Gabriela Sary z rzutu wolnego w 90+1. minucie. W wyjściowej jedenastce Nuriego Sahina stanął Jakub Kałuziński. W 60. minucie to właśnie podanie Kałuzińskiego wyprowadziło Andreasa Skova Olsena. Duńczyk nie trafił w światło bramki. Polak rozegrał 74 minuty, zanim ustąpił miejsca Umutowi Bozokowi, temu samemu, który pięć minut później, po wślizgu na Leão, zobaczył czerwoną kartkę i zostawił zespół w dziesiątkę. Mecz i tak był sporą huśtawką. Nieuznany gol Osimhena i zejście z kontuzją, karny Shomurodova, gol Torreiry, samobój Davinsona Sancheza, anulowany gol Galatasaray po spalonym, wreszcie wolny Sary. Basaksehir został z czterema punktami. Galatasaray, z dziesięcioma i z ligowym fotelem lidera.

Nie powinno umknąć, że Polak wytrzymał w tym chaosie trzy czwarte spotkania, w którym sędziowanie Kadir Saglama podzieliło nawet byłych arbiterów. Ahmet Cakar mówił o karnym dla gospodarzy, że „nawet nauczyciel WF-u by go nie podyktował”. Kałuziński nie był bohaterem wieczoru. Był jednak w środku meczu, który turecka prasa rozbierała na czynniki pierwsze jeszcze długo po ostatnim gwizdku i po czerwonej kartce, którą dostał także Sahin po końcowym gwizdku, gdy poszedł tłumaczyć się do sędziego.
Karbownik oszczędza minuty
Drugi Polak w tej samej szatni wszedł, gdy mecz już się gotował. Michał Karbownik zmienił Sahinera w 83. minucie. W 90+4., gdy Galatasaray prowadził 3:2, uderzenie Polaka odbiło się od poprzeczki. Jeden centymetr, jedna belka, i Basaksehir mógłby jeszcze myśleć o punkcie, a Karbownik o niesamowitym zwrocie akcji w swojej karierze. Nie dostał go. W piątej kolejce zespół Sahina jedzie do Diyarbakir na mecz z Amedem, groźnym beniaminkiem. Dla obu Polaków z Basaksehiru to szansa, by wyjść z cienia sędziowskiej wrzawy i zapisać się nie tylko w protokole zmian.
Michalak znowu na złej fali
Michalak wyszedł w pierwszym składzie Eyupsporu na mecz czwartej kolejki w Corumie. Gospodarze wygrali 3:0 i zdobyli pierwsze ligowe zwycięstwo sezonu. Gole zdobyli; Kyziridis w 6. minucie, Borza w 27., Mahmić w 88. po korekcie VAR, która odwołała spalonego. Eyupspor został z trzema punktami. Polak był na boisku, ale to nie był jego wieczór i nie był to też wieczór jego drużyny. Beniaminek ze stolicy Anatolii złapał oddech, a zespół ze Stambułu w piątej kolejce podejmie u siebie Rizespor. Dla Michalaka runda jesienna dopiero się zaczyna, ale taki wynik, brutalnie, odbiera złudzenia, że Super Lig wybacza słabsze popołudnia.
Drapiński czeka, aż w Samsunie zrobi się miejsce
Najciszej, a może najbardziej obiecująco, jest nad Morzem Czarnym. Igor Drapiński, 22-letni stoper, młodzieżowy reprezentant Polski, przeszedł do Samsunsporu z Piasta Gliwice za 2,5 miliona euro i w nowej ekipie jeszcze nie zadebiutował. Są jednak nadzieje. Samsunspor sprzedał Alego Badrę Diabate do saudyjskiego Al-Qadisiyah za osiem milionów euro notując rekord sprzedażowy klubu. Iworyjczyk spędził w Turcji osiem miesięcy, zagrał 11 meczów, pomógł zakończyć poprzedni sezon na 11. miejscu, a Czerwone Błyskawice kupiły go zimą z Leader Sporting za 100 tys. euro. Teraz zarobiły fortunę. Odejście stopera, jak pisano, zwiększa szanse na grę Drapińskiego. W kolejnej kolejce Samsunspor podejmie Corum FK. Debiut Polaka wciąż pozostaje sprawą otwartą z uwagi na niedawny uraz. Ale drzwi, które jeszcze niedawno zasłaniał Diabate, stoją już szerzej.

Twardy orzech Super Lig
Patrząc z perspektywy września, Polacy radzą sobie dość nieźle. Zdarzają się raz lepsze występy, przeplatane słabszymi. Kozłowski i Tobiasz właśnie dali Gaziantepowi zwycięstwo, które wciągnęło klub do czołówki. Benedyczak co kolejkę dokłada cegłę i zmusza, by mówić o nim w kontekście reprezentacji. Kałuziński i Karbownik przeżyli w Basaksehirze mecz burzę, po którym trener dostał czerwoną. Michalak zaliczył ciężką wyjazdową lekcję. Drapiński czeka na minuty, które mają nadać sens transferowi z Gliwic.
Nie od razu Kraków zbudowano, a Super Lig tym bardziej nie oddaje punktów za nazwisko na koszulce. W piątej kolejce Gaziantep zmierzy się z Fenerbahce, Kasimpasa będzie musiała wreszcie dowieźć prowadzenie do końca, a w Samsun ktoś w końcu może wpisać Drapińskiego do protokołu. Czy to wystarczy, by trener Urban zerknął przychylnym okiem na listę powołanych? Wiadomo tylko tyle, że po czterech kolejkach Polacy w Turcji przestali być tylko dodatkiem. Zaczęli być poważnym tematem dla tamtejszych mediów.