Igor Drapiński został nowym zawodnikiem Samsunsporu. 22-letni obrońca w końcu udaje się za granicę i w sumie niespodziewanie przenosi się do Turcji. Po udanych występach w PKO BP Ekstraklasie oraz reprezentacji Polski U-21 lewonożny obrońca otrzymał szansę sprawdzenia się w wymagającej tureckiej Super Lig. Oby to pozwoliło mu na dalszy rozwój.
Zważając na plotki, które pojawiały się wiosną, na pewno taki transfer zaskoczył wiele osób. Jeszcze w maju wspominało się o zainteresowaniu między innymi Salzburga, czy klubów duńskich – z FC Kopenhagą na czele. Później jednak temat odejścia Drapińskiego z Piasta Gliwice był zamrożony i odżyło to na początku sierpnia. Defensor rozpoczął nowy sezon PKO BP Ekstraklasy, ale nie pograł w niej już długo. Czas na ważny krok w dotychczasowej karierze i próbę swoich sił w Samsunsporze.
Transfer do Piasta dał wiele
Igor Drapiński jest wychowankiem KS Górnika Kłodawa, skąd w młodym wieku trafił do Akademii SMS Łódź. W 2021 roku przeniósł się do Wisły Płock, gdzie rozpoczął swoją seniorską przygodę. W barwach „Nafciarzy” na dobre nie zdołał jednak zaistnieć i tym oto sposobem w dwa lata temu trafił do Piasta Gliwice. Tam było już zdecydowanie lepiej. W nowym klubie szybko wywalczył miejsce w podstawowym składzie i stał się jednym z najpewniejszych punktów defensywy. Regularne i często dobre występy sprawiły, że zwrócił na siebie uwagę innych klubów – głównie zagranicznych. Było jasne, że transfer poza Polskę jest tylko kwestią czasu, a i sama zmiana otoczenia była Drapińskiemu potrzebna.
Łącznie w barwach Piasta Gliwice Drapiński rozegrał 66 spotkań, co przełożyło się na ponad 5000 minut. Z Polski wyjeżdża zatem jako gotowy „produkt” i chyba w najlepszym możliwym momencie.
Równolegle z rozwojem klubowym Igor Drapiński regularnie występował w młodzieżowych reprezentacjach Polski. Lewonożny defensor jesienią wszedł z drzwiami do kadry U21 i nie oddał do dziś podstawowego składu. Dobra postawa w eliminacjach i meczach międzynarodowych pokazała, że potrafi odnaleźć się również na wyższym poziomie rywalizacji. Gra z orzełkiem na piersi pozwoliła mu zdobyć doświadczenie przeciwko wymagającym rywalom, a także ugruntowała jego opinię jako jednego z najbardziej perspektywicznych polskich środkowych obrońców młodego pokolenia. Jerzy Brzęczek twardo na niego stawia i do tej pory się nie zawiódł.











