Super Lig 2026/2027 zapowiada się niezwykle ciekawie. Mimo wielu przyjść do ligi, Polacy w niej obecni także nie planują ustępować miejsca dla nowych zawodników. Aktualnie w lidze znajduje się siedmiu reprezentantów naszego kraju, którzy z wielkimi oczekiwaniami rozpoczęli w ubiegły weekend zmagania ligowe. Benedyczak zaimponował, dając remis z Trabzonsporem, Kozłowski otworzył po raz kolejny solidnie sezon w Gaziantep, a Karbownik nie podniósł się nawet z ławki, żeby zagrać u boku Kałuzińskiego w wygranym meczu Basaksehiru.
Liga turecka otworzyła się weekendem, w którym nie brakowało zaskoczeń. Galatasaray tylko uratowało remis z beniaminkiem z Corum, a Fenerbahce przegrało w Ankarze. Liga turecka w tym sezonie wydaje się aspirować o najwyższe cele i porzucać miano ligi emerytów. W cieniu głośnych zawirowań transferowych, u progu nowego sezonu, Polacy próbują przypomnieć o sobie światu.
Adrian Benedyczak
Najgłośniejszą polską historię 1. kolejki napisał napastnik Kasimpasy. Na stadionie w Stambule jego zespół podejmował Trabzonspor, który tego lata ściągnął Mohameda Salaha i chciał otworzyć ligę jak wielka marka. Noah Saviolo wyprowadził gości na prowadzenie tuż przed przerwą. Jednak po wyjściu z szatni nie trzeba było długo czekać i Kasimpasa otrzymała rzut karny. Benedyczak zimno pokonał André Onanę, gwarantując tym samym remis swojemu zespołowi.
To nie był przypadkowy strzał z karnego. Polak wcześniej zmusił Onanę do interwencji, a po zmianie stron o mały włos sam nie zdobył gola z akcji. Tureckie serwisy nie owijały w bawełnę. Podkreślały, że 25-latek od zdobycia gola nie ustawał w wysiłkach, żeby zapewnić Kasimpasie zwycięstwo. NTV i Fanatik pisały wręcz o „burzy Benedyczaka”. Od lutowego debiutu w Super Lig nikt w lidze nie trafiał częściej. Wiosną 14 meczów, 10 goli oraz wykup z Parmy za około 4 miliony euro. Jesień zaczyna się od 11 trafienia.











