Typowy zespół środka tabeli polskiej ekstraklasy do nowej rundy przygotowuje się w ciszy i spokoju. Brak tutaj problemów finansowych jak w ŁKS-ie, porywczego właściciela wprost z Polonii czy problemów z trenerską licencją rodem z Białegostoku.
Coraz gorzej
Bełchatów przez ostatnie lata stacza po równi pochyłej. Nikt tutaj nie myśli już o walce o mistrzostwo, jak to miało miejsce jeszcze kilka lat temu. Teraz nawet pozycja w górnej połowie tabeli jest poza zasięgiem. Runda jesienna tego sezonu również nie napawa optymizmem. „Brunatni” znajdują się na pechowym 13. miejscu, a przewaga nad strefą spadkową wynosi ledwie dwa punkty. Cel na wiosnę jest tylko jeden – utrzymanie.
Ładują akumulatory

Już 9 stycznia, kiedy to bełchatowianie wznowili treningi, pojawiło się trzech nowych zawodników. Sęk w tym, że wszyscy młodzi, niedoświadczeni i bez żadnych perspektyw na grę. Czas pokaże, czy uda im się wybić. Piłkarze przeszli badania medyczne bez większych problemów i do momentu zgrupowania grali w kraju. Najpierw przez tydzień trenowali w Wągrowcu, a potem wylecieli do Turcji, w której przebywają nadal. Zawodnicy do tej pory rozegrali cztery sparingi. Na początek w Polsce z Chojniczanką Chojnice i Nielbą Wągrowiec, a później w Turcji z FC Brasov i Rudarem Plevja. Planowane są jeszcze mecze kontrolne z Rudnicki 1923 i Dolcanem Ząbki. Wyniki dotychczasowych spotkań to głównie remisy. Za weryfikację umiejętności piłkarzy odpowiada jednak liga, a nie sparingi.
Wzmocnień nie widać
Kamil Kiereś od dyrektora sportowego nie dostał żadnych realnych wzmocnień. Ba, nie dostał nawet poważniejszego uzupełnienia składu. Klub ściągnął zawodników kompletnie niedoświadczonych, z niższych lig. Zabrakło jakiegokolwiek transferu z innego klubu ekstraklasy, o zagranicy nie mówiąc. Jedynym wartym wzmianki ruchem jest sprowadzenie braci Maków. Radzionkowscy bliźniacy w tym sezonie prezentowali się wyjątkowo dobrze. W barwach „Cidrów” obaj zawodnicy rozegrali 20 meczów. Mateusz strzelił osiem bramek, a Michał trzy. Może jeszcze nie w tym sezonie, ale w następnych latach pieniądze wydane na bliźniaków się zwrócą. Z tego samego kierunku przywędrował Paweł Giel, o którym obecnie trudno coś powiedzieć. Ponadto trener stracił trzech znaczących zawodników – Zlatko Tanevskiego, Łukasza Bociana i Grzegorza Kuświka. W przeciwieństwie do Ryszarda Tarasiewicza Kiereś nie ucieka z tonącego statku i nie narzeka na warunki, w jakich przyjdzie mu prowadzić zespół.
Czy na wiosnę z bełchatowian popłynie dobra energia?
Na to pytanie nie da się jednoznacznie odpowiedzieć. Z jednej strony można mówić, że nie jest tak źle jak w Łodzi. Z drugiej strony z „Brunatnymi” nie zrobiono nic, aby poprawić wynik z jesieni. Brak wzmocnień może się okazać brzemienny w skutkach. A stare dobre przysłowie mówi: „Jeśli stoisz w miejscu, to znaczy, że się cofasz”. W tym przypadku odpada też element charyzmatycznego trenera czy pojedynczej gwiazdy. Bełchatów prowadzi osoba niedoświadczona, o której trudno jest powiedzieć coś więcej. Gwiazdy w szeregach graczy z centralnej Polski też trudno się doszukać. Taką osobą być może miał być Kamil Kosowski, ale ten jest nierówny. Szykuje się kolejna runda walki o śmierć i życie.