Mijająca seria seria spotkań T-Mobile Ekstraklasy należała do jednej z najbardziej atrakcyjnych w tej rundzie. Jakże różne emocje towarzyszyły kibicom i piłkarzom – od sukcesów do osobistych dramatów. Seria niebywałych zdarzeń zaczęła się dużo wcześniej, kiedy Polonia Warszawa nie dostała licencji na grę w ekstraklasie, a połowa ligi na grę w europejskich pucharach.
Oto najciekawsze momenty 27. kolejki:
10.
Ambitna Pogoń w meczu o „sześć punktów” pokonała Ruch Chorzów 3:2. Po końcowym gwizdku niemal wszyscy zawodnicy „Portowców” położyli się na murawie ze zmęczenia, nie mając nawet siły celebrować jakże ważnego zwycięstwa. Wicemistrz Polski poważnie zagrożony spadkiem!
9.
Po przegranym spotkaniu „Białej Gwiazdy” Kamil Kosowski nie szczędził słów krytyki pod adresem młodych piłkarzy. –Dajcie im zagrać kilka dobrych spotkań, żeby można ich było najpierw nazwać piłkarzami, a dopiero później ewentualnie gwiazdami! – powiedział w wywiadzie pomeczowym.
8.
W spotkaniu, które zapewne w końcowym rozrachunku zadecyduje o mistrzostwie Polski, doszło do ostrego starcia między Cessayem a Koseckim. Ten pierwszy, wedle relacji Legionisty, zapowiedział, że w następnym spotkaniu obu drużyn połamie mu nogi. W wywiadzie dla „Super Expresu” piłkarz Lecha tak ustosunkował się do zarzutów: – Z boiska schodziłem bardzo zdenerwowany. Między innymi zachowaniem Koseckiego. Podszedłem do niego i powiedziałem, co myślę o tym wszystkim. Uważam jednak, że takie rozmowy powinny zostać między piłkarzami. Nie cenię takich graczy jak Kosecki. To, co on wyrabia, to parodia. Sam gra ostro, ale wystarczy go dotknąć i płacze jak panienka. Lekkie popchnięcie i turla się na boisku przez kilkanaście metrów. Facetowi ewidentnie futbol pomylił się z Hollywoodem. Jak chce być aktorem, to nie powinien grać w piłkę.
7.
Przepięknego gola strzelił Paweł Golański. Trafienie w samo okienko bramki strzeżonej przez golkipera Jagielloni. Gratulujemy!
6.
Piast znów wygrał i z powrotem wskoczył „na pudło”. Beniaminek jest prawdziwą rewelacją tego sezonu. W związku z problemami licencyjnymi wielu klubów ekstraklasy udział „Piastunek” w europejskich pucharach jest niemal pewny.
5.
W meczu Widzewa z Lechią, dwóch rezerwowych piłkarzy dało gdańszczanom zwycięstwo 2:1. Wynik mógł być jeszcze wyższy, do siatki bowiem przepiękną przewrotką-piłkę skierował Ricardinho. Sędzia dopatrzył się jednak słusznie pozycji spalonej. Szkoda, bo mielibyśmy kandydata do najładniejszego gola sezonu.
4.
W meczu Legii z Lechem Dwaliszwili zdobywa bramkę ręką. Sędzia to zauważył i gola nie uznał. Brawo dla arbitrów tego spotkania, bo sędziowali naprawdę dobrze i pewnie.
3.
Łukasz Gikiewicz strzelił, po raz pierwszy w historii swoich czteroletnich występów w ekstraklasie, dwie bramki w jednym meczu. Gratulujemy i prosimy częściej. Liga będzie ciekawsza.
2.
Bramkarz GKS-u Bełchatów, Emilias Zubas, w doliczonym czasie gry zaprezentował według mnie interwencję sezonu – broniąc w ciągu jednej sekundy dwóch strzałów z najbliższej odległości. Dzięki temu zespół wywalczył trzy punkty i wciąż ma spore szanse na utrzymanie.
1.
O wielkim pechu może mówić piłkarz Korony Kielce, Maciej Korzym. W 31. minucie został sfaulowany w polu karnym przez bramkarza rywali, Jakuba Słowika. Po starciu leżał na murawie z uniesioną nogą, a jego stopa była nienaturalnie wykrzywiona. Wyglądało to naprawdę koszmarnie. – Jak tylko się zderzyliśmy, byłem na sto procent pewien, że to złamanie. Wiesz, takie specyficzne uczucie, jakby coś ci rozrywało nogę. Duże ciśnienie. Od razu sobie pomyślałem: tylko się Korzym nie załamuj, dasz sobie radę – wspominał napastnik Korony.