Bartosz Bereszyński najczęściej był zestawiany jako jeden z symboli porażki reprezentacji Polski podczas Euro 2021. Od tego turnieju kibice zaczęli mieć potworny żal do niego i niechętni widzieli go w kolejnych meczach kadry narodowej. Czesław Michniewicz nie zważał na opinie innych i konsekwentnie powoływał 30-latka, który nie mógł zagrać na swojej nominalnej pozycji. Jako zadaniowiec kapitalnie spisuje się w roli lewego obrońcy, a „Biało-czerwoni” zyskali solidnego defensora na swojej newralgicznej pozycji. Zawodnik Sampdorii wyrasta na bohatera?U Paulo Sousy i teraz u Czesława Michniewicza pewniakiem do gry na prawej obronie jest Matty Cash. Nikt nie ma wątpliwości co do wyboru piłkarza Aston Villi na tę pozycję w naszej reprezentacji. Bartosz Bereszyński miał być następcą Łukasza Piszczka, a cały czas ma pod górę. W roli lewego obrońcy w barwach narodowych wymyślił go Jerzy Brzęczek, a obecny selekcjoner kontynuuje ten pomysł. Wychodzi na to, że 30-latek wreszcie rozwiązał problem na naszej lewej stronie defensywy.
W Katarze piłkarz Sampdorii Genua wyrasta na jednego z bohaterów reprezentacji Polski. Obecnie trudno nam sobie wyobrazić brak tego zawodnika na pozycji lewego obrońcy. Obyśmy nie mieli kłopotów z obsadą tej pozycji w meczu 1/8 finału mistrzostw świata przeciwko Francji.
Bartosz Bereszyński jedną z opok defensywy
Przed startem mistrzostw świata w Katarze polscy dziennikarze zaczęli donosić o możliwej zmianie taktyki reprezentacji Polski. Czesław Michniewicz w Lidze Narodów próbował ustawiać nasz zespół w ustawieniu z trójką środkowych obrońców, lecz do końca nie zdawało to egzaminu. Jeszcze decydującym elementem do wykonania zmiany była forma Jana Bednarka. Wtedy selekcjoner zdecydował wrócić do formacji, która zadziałała w meczu barażowym ze Szwecją. Bartosz Bereszyński miał wrócić na lewą obronę.
Eksperci i fani nie byli za bardzo ucieszeni na tę wieść. W ostatnich meczach reprezentacji 30-latek wyglądał dość średnio. Dodatkowo wróciły dawne demony braku nominalnego lewego obrońcy. Receptą na to miał być piłkarz Sampdorii Genua. I trzeba powiedzieć, że w jego przypadku Michniewicz trafił świetnie. Od meczu z Meksykiem imponuje on zadziornością i twardą grą. Rywale grający przeciwko niemu mają problemy z wygrywaniem pojedynków indywidualnych. Bereszyński wygląda na świetnie przygotowanego na mundial.










