Przed rozpoczęciem mistrzostw świata były spore obawy co do niektórych piłkarzy. Za stary, za słaby, za wolny – takie komentarze można było przeczytać przed rozpoczęciem mundialu. Tymczasem ci piłkarze pokazują, że w kadrze nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Awans do 1/8 finału jest tego przykładem.
Zwycięstwo, remis i porażka to nasz bilans po trzech meczach grupowych, który dał nam upragniony awans do 1/8 finału. Przed turniejem dla wielu był to scenariusz bardzo trudny do zrealizowania. Jednak cel udało nam się osiągnąć, a bardzo pomogli w tym jedni z najbardziej krytykowanych reprezentantów. Za to należą się słowa uznania.
Panie Szczęsny, chapeau bas!
Przed rozpoczęciem mistrzostw świata pojawiały się obawy co do Wojciecha Szczęsnego. Ostatnie turnieje w końcu nie były najlepsze w jego wykonaniu — czy to pech, czy słabsza forma. Między innymi nieszczęśliwe mistrzostwa Europy sprzed roku czy nieudany mundial w Rosji sprawiły, iż golkiper Juventusu stał się obiektem krytyki.
Polak rozwiał jednak w Katarze wszelkie wątpliwości co do swojej dyspozycji. Zaczęło się od meczu z Meksykiem, w którym udało się zachować czyste konto. Podczas meczu Wojciech Szczęsny zanotował cztery udane interwencje. Popisał się znakomitym refleksem po uderzeniu głową Edsona Alvareza. To, co najlepsze, miało jednak dopiero nadejść. Mecz z Arabią Saudyjska był bowiem jednym z najlepszych występów naszego golkipera w biało-czerwonych barwach. Kilka udanych interwencji oraz spory udział przy bramce na 1:0, kiedy to nasz golkiper zagrał piłkę do Matty’ego Casha. Obroniony karny razem z dobitką to oczywiście wisienka na torcie tego udanego występu. Wojciech Szczęsny wraz z Robertem był najlepszy na boisku.
W środowym meczu z Argentyną polski bramkarz potwierdził swoją znakomitą dyspozycję. Tym razem interweniował aż dziewięć razy. Kilkukrotnie dawał popis swoich umiejętności przy groźnych atakach „Albiceleste”. Wśród nich trzeba oczywiście wyróżnić kolejną obronioną przez naszego golkipera „jedenastkę”, którą wykonywał Lionel Messi. Zarówno w pierwszej połowie, jak i w drugiej bronił jak natchniony. Przy dwóch wpuszczonych golach nie miał większych szans. Bez wątpienia środowego wieczoru był naszym najlepszym zawodnikiem. Wojciecha Szczęsnego śmiało można nazwać bohaterem awansu do fazy pucharowej. Golkiper swoimi występami rozwiał wszelkie wątpliwości co do jego umiejętności.
Były obawy, ale Kamil Glik wciąż ma to coś
Chyba największy niepokój przed startem mistrzostw w Katarze budziła sytuacja Polski na środku obrony. Przez ostatnie lata naszą defensywę tworzył duet Bednarek – Glik. Pierwszy z nich nie wywalczył sobie miejsca w składzie Aston Villi. Kamil Glik natomiast nie dość, że nie spisywał się najlepiej, grając dla słabo spisującego się w tym sezonie Serie B Benevento, to opuścił jeszcze kilka meczów z powodu kontuzji. Jego ostatni czas w koszulce Polski także nie był udany. Było sporo głosów, które podważały nawet samo powołanie weterana naszej kadry na mundial, a co dopiero jego gry w podstawowym składzie. W końcu, jak mawiano, Glik nie należy do najmłodszych, ma już swoje lata i nie nadąża już na boisku.











