Na początku obecnej dekady nowymi właścicielami AS Roma zostali Amerykanie. Agencja Bloomberg na czele z Thomasem DiBenedetto została większościowym udziałowcem stołecznych. W momencie przejęcia klubu rzymianie byli zadłużeni, a przyjście amerykańskich właścicieli miało być początkiem lepszego jutra. Nowi właściciele otwarcie przyznawali, że chcą stworzyć włoskiego giganta.
Niestety, ale skończyło się jedynie na hucznych zapowiedziach. Klub finansowo wyszedł na prostą, jednak wciąż sportowo pozostawał daleko w tyle za Juventusem. „Stara Dama” okazała się przeszkodą nie do pokonania. Następnie klub popadł w stagnację i ostatecznie dał się wyprzedzić Napoli czy Interowi. Na domiar złego przez decyzje właścicieli wszelkie brudy ujrzały światło dzienne. Kibice po fatalnym sezonie i wypchnięciu ich ulubieńców z klubu są wściekli, a Amerykanie stracili zaufanie fanów.
James Pallotta
Amerykański biznesmen, James Pallotta, od początku nie budził zaufania kibiców. Fani twierdzili, że właścicielem klubu nie może być Amerykanin. Pallotta obiecywał kibicom złote góry. Nakreślił plan, według którego „Giallorossi” w ciągu kilku lat mieli się stać piłkarską potęgą i najbardziej cenionym klubem na świecie.
Pierwszym z wielu błędów Pallotty było zrobienie z Romy przedsiębiorstwa. James od początku traktował klub jako maszynkę do zarabiania pieniędzy i zależało mu na spopularyzowaniu rzymian w różnych regionach świata. Roma zaczęła podpisywać umowy z potentatami finansowymi i organizować tournee po całym świecie. Pallotta skupił się głównie na Stanach Zjednoczonych. Chciał stworzyć fanbase, który umożliwi klubowi długofalowy rozwój finansowy.
Kibicom „Giallorossich” taki pomysł nie przypadł do gustu. Uważali to za pozbawienie Romy jej charakteru i uroku. Z zespołu kojarzonego z takimi ikonami jak De Rossi czy Totti stali się kolejną drużyną, której zależy bardziej na popularności niż wynikach sportowych.
James Pallotta jest również mocno krytykowany za brak przywiązania do barw. Właściciel klubu z Wiecznego Miasta spędza bardzo mało czasu w Rzymie i głównie przebywa w rodzinnym Bostonie. Rzadko kiedy można go zobaczyć na meczu z perspektywy trybun, co mocno niepokoi stołecznych fanów.
– Prezydent musi być bardziej na miejscu: gdy widzisz szefa, wtedy jesteś bardziej uważny i pracujesz, jak powinieneś. Gdy nie ma szefa, wszyscy robią, co im się wydaje za słuszne. Gdy trenujesz z drugim trenerem, wygłupiasz się, gdy z pierwszym, wtedy pracujesz na sto procent – w takich słowach o absencjach Pallotty wypowiadała się na poniedziałkowej konferencji ikona klubu, Francesco Totti.











