Starcie Anglii z Belgią wyłoniło zwycięzcę grupy G. Mimo desygnowania praktycznie rezerwowych składów kibice obejrzeli dobre widowisko, w którym o jedną bramkę lepsze okazały się „Czerwone Diabły”.
Do decydującego spotkania w walce o wygranie grupy zarówno Anglia, jak i Belgia przystępowały z komfortem zapewnionej kwalifikacji do fazy pucharowej turnieju. Jednak znając praktycznie wszystkie rozstrzygnięcia i uczestników obu stron drabinki mistrzostw świata, media spekulowały, czy zajęcie pierwszej lokaty rzeczywiście będzie celem każdego z zespołów. Szczególnie że zwycięzca grupy teoretycznie już na etapie ćwierćfinału mógłby zmierzyć się z Brazylią…
Uniknąć „Canarinhos”, czy nie uniknąć?
O możliwości bardziej swobodnego podejścia do spotkania ze strony obu zespołów spekulowały zarówno angielskie, jak i belgijskie media. Rozważania na temat dotyczący teoretycznie łatwiejszych rywali w fazie pucharowej były jednym z głównych tematów przedmeczowej konferencji.
– Nie wygraliśmy meczu fazy pucharowej od 2006 roku, więc dlaczego zaczynamy spekulować, z kim lepiej byłoby zagrać w półfinale? Nie przejmuję się tym. Chcemy wygrać. Oznaczałoby to, że jesteśmy na czele grupy i możemy iść do przodu. Powtórzę, że staramy się wypracować zwycięską mentalność i nie wyobrażam sobie sytuacji, w której rozmawiam z graczami o czymkolwiek innym. Po prostu nie byłoby to zgodne z tym, co próbowaliśmy budować przez ostatnie dwa lata – powiedział na przedmeczowej konferencji angielski szkoleniowiec.
Deklaracja Garetha Southgate’a okazała się jednak po części kurtuazją. Anglik w pierwszym składzie względem ostatniego meczu dokonał aż ośmiu zmian, dając szansę od 1. minuty głównie graczom pełniącym do tej pory funkcję rezerwowych.
Roberto Martinez również zastosował dużą rotację w składzie, pozwalając odpocząć czołowym graczom. Licznych roszad można było spodziewać się jednak po wypowiedzi selekcjonera Belgów.
– Mamy zapewnioną kwalifikację i to był priorytet, do którego dążyliśmy. Teraz musimy jutro [wypowiedź z wczoraj] spojrzeć na każdego z graczy indywidualnie i spróbować osiągnąć dobry wynik. Jednak priorytetem nie jest wygrana. Taka jest rzeczywistość – powiedział szkoleniowiec „Czerwonych Diabłów”.











