Oliwia Woś została powołana przez Ninę Patalon na zbliżający się dwumecz z Belgią. Ta rywalizacja przybliży którąś z reprezentacji do przyszłorocznego mundialu, który odbędzie się w Brazylii. Pierwszy mecz jest zaplanowany na 9 października, a rewanż rozegramy we wtorek 13 października o godzinie 18:00 w Gdańsku. Czy „biało-czerwone” czują wagę tych spotkań? O lidze angielskiej i reprezentacji Polski opowiada 27-letnia piłkarka Bristol City.
Wiktor Cyran, iGol.pl: W jakiej dyspozycji się czujesz? Czy jesteś gotowa do walki o mistrzostwa świata?
Oliwia Woś, Bristol City: Oczywiście, że tak. Od momentu, kiedy wiedziałyśmy, że gramy z Belgią, byłam już gotowa. Każda z nas odpowiedziałaby na to pytanie tak samo. Jest w nas mocna energia.
Zanim przejdziemy do dwumeczu z Belgią, chciałbym zapytać Cię o żeńską Premier League. Czy czujesz się już zadomowiona w tej lidze?
Wciąż uczę się nowych rzeczy, ale czuję się dobrze.
Który element gry rozwinął się u Ciebie najbardziej podczas pobytu w Anglii?
Jestem osobą, która po prostu czuje grę. Nie skupiam się na jednym elemencie, w którym chcę być najlepsza. Uważam, że jeśli każdego dnia trenujesz na sto procent i utrzymujesz wysoki poziom, to rozwój przychodzi naturalnie. Gdybym jednak miała wyróżnić jeden aspekt, to byłaby to gra z piłką. Dużo pracujemy z piłką, chcemy grać na małej przestrzeni i wykorzystywać małe gry.
Czy to zgrupowanie ma inny klimat ze względu na rangę walki o mistrzostwa świata?
Tak, na pewno ma, ale w pozytywnym sensie. Mamy 10 dni, żeby jak najlepiej się przygotować. Przed nami dwa najważniejsze mecze, jakie możemy rozegrać w tym roku. Wiemy, o co gramy, dlatego to zgrupowanie ma nieco inny klimat. Jak już powiedziałam, jest w nas mnóstwo pozytywnej energii. Chcemy pojechać na mundial.
Czy to doświadczenie z pierwszej fazy eliminacji do mistrzostw świata w dywizji A Ligi Narodów, które było dla Was czymś nowym, przyczyni się do zwiększenia Waszej pewności siebie? Czego nauczyły Was takie spotkania jak to z Francją?
Nauczyłyśmy się naprawdę sporo. I nie chodzi tylko o mecze, bo uczymy się również na każdym treningu. Musimy cały czas dostosowywać się do różnych przeciwników. Teraz gramy z Belgią, z którą nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio się mierzyłyśmy. Wyciągamy wnioski zarówno z tych lepszych, jak i gorszych momentów. Dobrze, że doświadczamy jednych i drugich, bo dzięki temu się rozwijamy. Dla mnie najważniejsza jest jednak energia, jaką mamy jako drużyna. Możemy świetnie przygotować się do spotkania, ale bez tej energii trudno będzie wygrać. A jeśli ją mamy, jesteśmy w stanie rywalizować z każdym przeciwnikiem i wywalczyć awans.
Jak postrzegacie reprezentację Belgii? Czy jest to dla Was wymagający przeciwnik i na co szczególnie zwracacie uwagę przed tą rywalizacją?
Belgia ma swoje mocne strony, przede wszystkim dynamikę i jakość w ofensywie. Wiemy jednak, czego możemy się spodziewać. To nie jest dla nas przeciwnik, który może nas czymś szczególnie zaskoczyć. Dobrze przeanalizowałyśmy rywalki i jesteśmy przygotowane na różne scenariusze. Najważniejsze będzie jednak to, jak my zrealizujemy swój plan na boisku.
Czy Tessa Wullaert została przez Was szczegółowo przeanalizowana? Oglądałaś mecze z jej udziałem?
Tak. (śmiech)
Rozumiem, że jesteś spokojna o to, że cały nasz blok defensywy poradzi sobie z tą napastniczką?
Oczywiście, że tak. Wiemy, że będą momenty, w których rywalki stworzą sobie sytuacje, ale na boisku jesteśmy drużyną. Jesteśmy w 11 osób na boisku i jak jedna nie da rady, to rusza druga. I właśnie na tym chcemy się opierać. W takim meczu będą zarówno błędy, jak i świetne zagrania. Ostatecznie nie ma jednak znaczenia, jak wysoko wygramy. Najważniejsze, żebyśmy to my wyszły z tego spotkania zwycięsko.
Wspomniałaś, że jesteście w 11 na boisku. Gdzie Oliwia Woś czuje się najlepiej? Jako półprawa, półlewa czy lewa obrończyni?
Na pewno nie na boku, a zdecydowanie w środku. Najlepiej czuję się na lewej stronie, ale potrafię zagrać po prawej i czuć się tak samo. Wiadomo, że mam lewą stopę wiodącą, ale wiem, że prawą też mam dobrą. Dlatego mam dużo pewności siebie, że dam sobie radę. Zagram tam, gdzie jestem potrzebna. To jest dla mnie bardzo ważne. Chcę być w grze i dostawać szansę. To jest bardzo fajne, że mam te dwie opcje.
Jakiej rywalizacji możemy się spodziewać? Jakiej Waszej postawy możemy oczekiwać?
Możemy spodziewać się wielu mocnych pojedynków. Chcemy wzajemnie się wspierać i dopingować w każdej sytuacji. Każdy wygrany pojedynek, każda wygrana główka i takie małe momenty będą dodawać nam energii, która może mieć ogromne znaczenie dla końcowego wyniku. Takie jest nasze nastawienie. Jesteśmy drużyną, w której każda zawodniczka walczy za drugą.
Nie pozostaje nic innego, jak życzyć, aby Wasze plany zostały zrealizowane. Niech ta piątkowa energia przyczyni się do wtorkowego spotkania przy rekordowej frekwencji na trybunach.
Może być trudno, bo mecz odbędzie się we wtorek, a nie w piątek. Myślę jednak, że nasi kibice doskonale wiedzą, jak ważne jest to spotkanie. Nie wiem, czy uda nam się pobić rekord frekwencji, ale oczywiście bardzo byśmy tego chciały. To byłoby spełnienie marzeń.











