7. kolejka ekstraklasy – (W)TOP 5


Zabawne sytuacje i największe niespodzianki ekstraklasy

28 sierpnia 2017 7. kolejka ekstraklasy – (W)TOP 5

Za nami już 7. seria gier ekstraklasy bieżącego sezonu. Po porażce Zagłębia Lubin w piłkarskiej elicie nie ma już niepokonanego zespołu. Po kiepskim początku sezonu faworyci wracają do gry. Zapraszamy na cotygodniowy przegląd wpadek ekstraklasy.


Udostępnij na Udostępnij na

Kibiców najlepszej ligi świata czeka niestety rozłąka z meczami ich ulubionych drużyn. W najbliższym czasie wszyscy fani się jednoczą, żeby dopingować „Biało-czerwonych”. Ekipa Adama Nawałki zmierzy się z Danią i Kazachstanem w eliminacjach do przyszłorocznego mundialu. Tymczasem przyjrzyjmy się wydarzeniom z 7. kolejki ekstraklasy.

1. Piech, Pich i pech

Ostatnie tygodnie z pewnością nie są udane dla kibiców Cracovii. Przedsezonowe przygotowania nie wskazywały jednak na to, że będzie tak źle. „Pasy” są czerwoną latarnią ligi i mają najwięcej straconych bramek – 14 (średnio dwa gole na mecz). W minionym tygodniu krakowianie ulegli Śląskowi Wrocław, a wszystko za sprawą błędu lub kontrowersyjnej decyzji sędziego Szymona Marciniaka. Po raz kolejny ten doświadczony arbiter przy pomocy systemu VAR „odbiera” punkty drużynie „Pasów”. Tym razem cudzysłów jest jednak zbędny. A wszystko za sprawą zmiany decyzji – z rzutu wolnego przyznanego Śląskowi (słusznie lub nie) zrobił się rzut karny, który na bramkę zamienił Robert Pich.

Decyzja o przyznaniu „jedenastki” wywołała niemałą burzę w Internecie. Większość sieciowego społeczeństwa nie wskazywałaby na wapno.

Cracovia oprócz VAR-u w zakończonej serii gier miała więc trzech pogromców.

A punktów wciąż brakuje…

2. Drużyna charyzmatycznego trenera na ostatnim miejscu w lidze

Przed trwającym sezonem szkoleniowiec Michał Probierz – po udanych latach w Białymstoku i sukcesach z tamtejszą Jagiellonią – zamierzał spróbować sił za granicą. Tą okazał się Kraków. Zgodnie z planem przy ulicy Kałuży ma być budowany klub, który za kilka lat na stałe włączy się do walki o mistrzostwo Polski i europejskie puchary. Zamysł, co prawda, odległy, ale czy tak miał wyglądać początek projektu?

Po siedmiu kolejkach Cracovia zadomowiła się w strefie spadkowej, a dokładniej – zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. O stylu prezentowanym przez „Pasy” można dyskutować. Z pewnością jednak podopiecznym Michała Probierza nie można odmówić zaangażowania, a wręcz walki na boisku. Tego jego drużynom nigdy nie brakowało. Fakt, że Cracovii nie sprzyja szczęście, nie może wszystkiego usprawiedliwiać. Zasady dla wszystkich są takie same, a punkty same się nie zdobędą.

Pozostaje liczyć na to, że przerwa na mecze reprezentacyjne pomoże krakowskiemu zespołowi poukładać myśli i odpowiednio zareagować w meczu z… Jagiellonią – byłą drużyną Probierza. Szkoleniowiec z pewnością znajdzie słabe punkty swoich byłych podopiecznych. Kto wie, może to w starciu z białostoczanami „Pasom” uda się obrać odpowiedni kurs?

3. Igor Angulo – czy jemu znudzi się strzelanie?

Różnie można patrzeć na poczynania hiszpańskiego napastnika Górnika Zabrze, ale nie można nie patrzeć na to, co robi, z podziwem. Angulo ma już na koncie dziesięć trafień, a zdążył rozegrać tylko siedem meczów! Matematyki nie da się oszukać. Jeśli snajper zabrzan dalej będzie strzelał z taką regularnością, to rekord zdobyczy bramkowych w sezonie pobije jeszcze przed zakończeniem rundy zasadniczej.

Szczerze powiedziawszy, nie wiem, co bierze 33-letni Hiszpan, ale dobrze by było, gdyby podzielił się z pozostałymi ligowcami. Z pewnością podniosłoby to poziom meczów ekstraklasy.

https://twitter.com/Woj_Gorski/status/901160292603842565

4. Lepiej nie strzelać, 2:0 to niebezpieczny wynik

Do niecodziennej sytuacji doszło w meczu Sandecji Nowy Sącz z Pogonią Szczecin. „Portowcy” prowadzili 1:0 i w ostatniej akcji pierwszej połowy mieli świetną okazję do podwyższenia prowadzenia. Wtedy stało się TO:

Najwidoczniej piłkarze „Dumy Pomorza” przestraszyli się dwubramkowego prowadzenia, które według ekspertów jest niebezpiecznym wynikiem, i nie skorzystali z okazji do zdobycia bramki. Mają czego żałować, może po strzeleniu gola nie przegraliby meczu z beniaminkiem?

5. Było blisko…

Cillian Sheridan, meldując się w naszej lidze, przyzwyczaił kibiców do zdobywania bramek. Irlandczyk był królem pola karnego i potrafił wykorzystać nawet bardzo trudną sytuację strzelecką. W meczu z Piastem Gliwice snajperowi zabrakło… no właśnie, czego mu zabrakło? Szczęścia? Umiejętności? Czasu? Miejsca?

Niewykorzystaną sytuację najlepiej opisuje to zdjęcie:

Mamy nadzieję, że po reprezentacyjnej przerwie piłkarze klubów ekstraklasy rozpieszczą nas dobrą grą, ale jesteśmy przekonani, że nie zabraknie również kiksów, błędów i złych decyzji ;-).

* Cykl W(TOP) 5 ma charakter humorystyczny. Jego celem jest wyłowienie takich sytuacji z meczów ekstraklasy, które wzbudzą uśmiech kibiców. Ideą tekstów nie jest obrażanie opisywanych osób czy klubów.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Możesz zalogować się swoim kontem FB, Twitter lub pisać jako gość.

Najnowsze