Za nami już 7. seria gier ekstraklasy bieżącego sezonu. Po porażce Zagłębia Lubin w piłkarskiej elicie nie ma już niepokonanego zespołu. Po kiepskim początku sezonu faworyci wracają do gry. Zapraszamy na cotygodniowy przegląd wpadek ekstraklasy.
Kibiców najlepszej ligi świata czeka niestety rozłąka z meczami ich ulubionych drużyn. W najbliższym czasie wszyscy fani się jednoczą, żeby dopingować „Biało-czerwonych”. Ekipa Adama Nawałki zmierzy się z Danią i Kazachstanem w eliminacjach do przyszłorocznego mundialu. Tymczasem przyjrzyjmy się wydarzeniom z 7. kolejki ekstraklasy.
1. Piech, Pich i pech
Ostatnie tygodnie z pewnością nie są udane dla kibiców Cracovii. Przedsezonowe przygotowania nie wskazywały jednak na to, że będzie tak źle. „Pasy” są czerwoną latarnią ligi i mają najwięcej straconych bramek – 14 (średnio dwa gole na mecz). W minionym tygodniu krakowianie ulegli Śląskowi Wrocław, a wszystko za sprawą błędu lub kontrowersyjnej decyzji sędziego Szymona Marciniaka. Po raz kolejny ten doświadczony arbiter przy pomocy systemu VAR „odbiera” punkty drużynie „Pasów”. Tym razem cudzysłów jest jednak zbędny. A wszystko za sprawą zmiany decyzji – z rzutu wolnego przyznanego Śląskowi (słusznie lub nie) zrobił się rzut karny, który na bramkę zamienił Robert Pich.
Decyzja o przyznaniu „jedenastki” wywołała niemałą burzę w Internecie. Większość sieciowego społeczeństwa nie wskazywałaby na wapno.
Cracovia oprócz VAR-u w zakończonej serii gier miała więc trzech pogromców.
A punktów wciąż brakuje…
2. Drużyna charyzmatycznego trenera na ostatnim miejscu w lidze
Przed trwającym sezonem szkoleniowiec Michał Probierz – po udanych latach w Białymstoku i sukcesach z tamtejszą Jagiellonią – zamierzał spróbować sił za granicą. Tą okazał się Kraków. Zgodnie z planem przy ulicy Kałuży ma być budowany klub, który za kilka lat na stałe włączy się do walki o mistrzostwo Polski i europejskie puchary. Zamysł, co prawda, odległy, ale czy tak miał wyglądać początek projektu?











