Wojna o utrzymanie


Bundesliga rządzi się własnymi prawami. W niemal każdej lidze na kilka kolejek przed końcem sezonu wiadomo było, kto spadnie, a kto utrzyma się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Za zachodnią granicą jest jednak inaczej i nawet drużyny teoretycznie pewne utrzymania muszą drżeć przed degradacją. Pierwszy akt barażów w Bundeslidze już w czwartek.


Udostępnij na Udostępnij na

Dwa mecze zadecydują o tym, kto zostanie w Bundeslidze, a kto zagra na zapleczu niemieckiej ekstraklasy. Los chciał, że padło na „Czerwone Diabły” z Kaiserslautern i „Wieśniaków” z Hoffenheim. Wydawać się może, że to „Kaiser” rozegrało lepszy sezon, ale niewykluczone, że cud, który uratował Hoffenheim, uskrzydli tę ekipę i da jej dodatkowe siły na dwa kolejne spotkania.

Zawodnicy „Dorfverein”, broniąc swojej lokaty w Bundeslidze, zaczną baraże na własnym obiekcie, który w czwartek zamieni się w piłkarskie piekło. Na najważniejsze spotkania sezonu zaplanowano szczególną mobilizację. Tłumaczy to, dlaczego wykupiono już wszystkie bilety. Na Rhein-Neckar Arena prawdopodobnie nie będzie ani jednego wolnego miejsca. Równie interesująco powinno być w rewanżu. Kibice niemieckich „Czerwonych Diabłów” zawsze licznie stawiają się na trybunach, aby móc dopingować swoją drużynę, a tak jak w przypadku kibiców „Hoffe” pobudzenie powinno być jeszcze większe.

W meczu możemy liczyć na polskie akcenty. W barwach Hoffenheim szansę na występ ma Eugen Polański, który cały czas próbuje na stałe przebić się do pierwszej jedenastki. Po drugiej stronie barykady może zagrać Ariel Borysiuk. 22-latek przybył na Fritz-Walter Stadion w 2012 roku i do dzisiaj wystąpił w 40 spotkaniach. Wynik z pewnością nie jest zbyt imponujący, jednak dobre występy w barażach mogą przyćmić słabą dyspozycję w większości jego poprzednich potyczek.

W najbliższych spotkaniach niemal wszystko przemawia za gospodarzami pierwszego starcia. Drużyny spotykały się ze sobą sześciokrotnie i w żadnym z tych meczów nie wygrali gracze Kaiserslautern. Jakikolwiek opór postawili w zaledwie dwóch spotkaniach, w których byli w stanie wywalczyć jeden punkt.

Przyjezdni zapewnili sobie prawo gry w barażach na kolejkę przed końcem sezonu, pokonując Jahn Regensburg w stosunku 3:1. 90 minut w tym spotkaniu rozegrał Ariel Borysiuk, jednak nie był jedynym Polakiem obecnym na płycie boiska w Ratyzbonie. Na stadionie znajdował się również Franciszek Smuda. Były szkoleniowiec reprezentacji Polski występował w roli trenera drużyny z Regensburga. „Kaiser” zakończyło sezon porażką, jednak trudno brać na poważnie przegraną z St. Pauli, bo „Czerwone Diabły” zagrały w rezerwowym zestawieniu. Zwycięstwem sezon zakończyli gracze Hoffenheim, którzy w dramatycznych okolicznościach pokonali Borussię Dortmund, ratując się przed niemal pewnym spadkiem.

Markus Gisdol po niezwykłym meczu na Signal Iduna Park jest pewny, że jego drużyna jest w stanie wygrać w barażach. – Naszym celem jest dopełnienie cudu z Dortmundu. Jedyna droga, która jest przed nami, to ta prowadząca do przodu. Musimy wykorzystać szansę i się zmobilizować. Musimy zrobić piekło na naszym stadionie. Każde gardło się liczy – powiedział przed meczem szkoleniowiec Hoffenheim.

Rywale nie będą jednak chłopcami do bicia. – Musimy wytworzyć naszą słynną atmosferę, której w przeszłości obawiali się nasi rywale – powiedział prezes FCK, Stefan Kuntz.

Również zdaniem szefa działu ligi niemieckiej, Artura Dylewskiego, większe szanse na awans do Bundesligi mają piłkarze „Czerwonych Diabłów”: – Trudno jest określić wyraźnego faworyta tego starcia. Ja jednak stawiam na Kaiserslautern, któremu kibicować będą niemal całe piłkarskie Niemcy, bo jak wiadomo, „Wieśniaki” nie cieszą się zbytnią sympatią wśród pozostałych klubów. Wydaje mi się, że Hoffenheim jest za mało stabilne, aby wygrać dwumecz z drugoligowcem. Jego obrona może mieć ogromne problemy z ofensywnymi piłkarzami Kaiserslautern. Nie spodziewam się wyraźnego zwycięstwa któregoś z zespołu. Walka będzie wyrównana, ale wydaje mi się, że to „Czerwone Diabły” w przyszłym sezonie będą grały w Bundeslidze.

Mobilizacja w obu obozach jest ogromna, co zapewni nam niesamowite emocje w 180 minutach dwumeczu. Przypomnijmy, że początek pierwszego spotkania już w czwartek o 20:30. Rewanż cztery dni później.

Najnowsze