W latach młodości, kiedy jeszcze nie było internetu, ale już była telewizja, mecze śledziłem w telegazecie, a w poniedziałki raczyłem się skrótami w Eurosporcie i programie „La Ola” na niemieckim kanale DSF. Były to czasy, w których Serie A była zdecydowanie najmocniejszą ligą świata. To tam lądowali wszyscy najlepsi piłkarze, tam były największe transfery i tam były najważniejsze mecze.
W tym samym czasie swoją potęgę budowały Premier League oraz hiszpańskie kluby. Kilka lat później wybuchła afera Calciopoli i ta wspaniała liga straciła swój blask, o ile jeszcze go w ogóle wtedy miała. Kariera Jose Mourinho w Interze przypomniała te czasy, w których włoskie kluby wiodły prym w Europie, jednak szybko po odejściu Portugalczyka do Realu Madryt włoska piłka podupadła.

Kolejny sezon Serie A za nami, niestety także jest to kolejny mało ekscytujący sezon. Znów Juventus łatwo zdobył tytuł, znów Inter zawiódł, znów latem odeszły największe gwiazdy ligi. Od czasu triumfu „Nerazzurrich” w Lidze Mistrzów i kresu dominacji tego klubu we Włoszech cała liga słabnie z każdym rokiem. Skutkiem tego jest utrata czwartego miejsca premiowanego grą w Lidze Mistrzów na rzecz Bundesligi. Jak tak dalej pójdzie, Serie A zamieni się w ligę pokroju Ligue 1, w której poza paroma wyróżniającymi się klubami mamy mizerię, a na domiar złego co roku najlepsi piłkarze uciekają do Anglii i Hiszpanii.
Tak się po części już teraz dzieje. Zeszłego lata Serie A opuściły gwiazdy Milanu Thiago Silva oraz Zlatan Ibrahimović, a zimą odszedł jeszcze Alexandre Pato. Z Napoli pożegnał się Ezequiel Lavezzi, z Romą Fabio Borini, z Pescarą Marco Verratti, a z Fiorentiną Matija Nastasić. Status gwiazd w drużynach przejęli inni piłkarze, dotychczas pozostający w cieniu swoich bardziej znanych kolegów. Brakuje jednak zdecydowanych ruchów transferowych w przeciwnym kierunku. Jaskółka w postaci Mario Balotellego, który przeszedł z Manchesteru City do AC Milan za 20 mln euro, wiosny nie czyni. Liga włoska pozostaje w cieniu aktywnych na rynku klubów angielskich, a ostatnio nawet rosyjskich.
Jedynie kadra Juventusu pozostaje stabilna. „Stara Dama” umacnia swoją pozycję, ściągając wyróżniających się graczy lokalnych rywali, a przy tym zatrzymuje w swoich szeregach największe gwiazdy. Nie ma już w Turynie śladu po aferze Calciopoli i związanej z nią degradacją klubu do Serie B. Ostatnio „Juve” zasilili Martin Caceres, Paul Pogba, Kwandwo Asamoah, Mauricio Isla i Sebastian Giovinco. Rok wcześniej do drużyny przybyli Arturo Vidal, Stephan Lichtsteiner, Andrea Pirlo, Simone Pepe, Emanuele Giaccherini, Mirko Vucinić, Alessandro Matri czy Fabio Quagiarella. W ciągu trzech lat zbudowano w Turynie bardzo silną drużynę, w której w każdej formacji nie tylko pierwszy skład, ale także kilku zmienników to piłkarze na najwyższym poziomie. Od lat kręgosłup drużyny tworzą Gianluigi Buffon, Giorgio Chiellini oraz Claudio Marchisio. Rosną młode gwiazdy jak Luca Marrone, Nicola Leali i Manolo Gabbiadini. Nieoceniony jest też Antonio Conte jako szkoleniowiec, którego strategia gry Juventusu sprawia, że drużyna jest poważnym rywalem także dla mistrzów Niemiec, Hiszpanii lub Anglii. Dzięki tym wszystkim atutom Juventus jest jednym z faworytów nie tylko kolejnego sezonu Serie A, ale także Ligi Mistrzów.












