Po raz drugi w trakcie trwających rozgrywek Ligi Narodów zmierzymy się z Włochami. Kadra tego kraju jest obecnie w przebudowie. Włosi nie wystąpili na niedawnym mundialu i są raptem cieniem siebie sprzed jeszcze choćby sześciu lat.
Reprezentacja Włoch przeżywa niezwykle ciężki okres, który zaczął się po odpadnięciu z baraży do mistrzostw świata ze Szwecją – mówi nam Aleksander Bernard, prowadzący bloga o włoskim futbolu. – Z kadrą pożegnały się jej bardzo ważne punkty – Gianluigi Buffon, Daniele De Rossi czy Andrea Barzagli. To jest najgorsza reprezentacja w całej historii jej istnienia, nikt nie ma co do tego wątpliwości. Ja tylko utwierdziłem się w tym przekonaniu, gdy zobaczyłem, że w miejsce kontuzjowanego Simone Zazy powołano Kevina Lasagnę z Udinese, który w Serie A nie jest aż tak bramkostrzelny. Jego najlepszy wynik to dwanaście bramek z zeszłego sezonu.
Powołania na spotkanie z Polską
Zmiany we włoskiej kadrze, które zapoczątkował nowy selekcjoner, widać szczególnie po tym, że kadra nie jest stała, wciąż jest w budowie. Na spotkania z Ukrainą i Polską powołania nie dostał chociażby Mario Balotelli, który ostatnimi czasy ponownie stał się podstawowym napastnikiem czterokrotnych mistrzów świata. Można to jednak tłumaczyć faktem, że Balotelli jest obecnie w koszmarnej formie. Mancini jednak jest w swojej selekcji o wiele lepszy od Giampiero Ventury, przez wielu okrzykniętego najgorszym selekcjonerem w historii reprezentacji Squadra Azzurra.
Ciężko jednoznacznie ocenić powołania Roberto Manciniego – przyznaje Bernard. – Z jednej strony w pełni rozumiem pominięcie Bryana Cristante, Mario Balotelliego czy Andrei Belottiego (bo są bez formy lub swoją grą nie zasłużyli na powołanie), natomiast nie rozumiem też pominięcia chociażby Matteo Politano, który powinien otrzymać szansę.
Brak Balotelliego i Politano to nie jedyne zaskoczenia jeżeli chodzi o ostatnie powołania Manciniego. Dla wielu największą sensacją jest fakt, że w kadrze znów pojawił się nieco zapomniany Sebastian Giovinco występujący w MLS. Jednocześnie jest to powołanie na które trzeba spojrzeć na dwa sposoby. Z jednej strony jest to wyróżnienie zawodnika, który jest gwiazdą północnoamerykańskiej ligi. Z drugiej strony trzeba zauważyć, że jeszcze 5 lat temu Włosi nie musieliby powoływać Giovinco, bo byłby on na kadrę za słaby.
Ciekawym eksperymentem jest powołanie Sebastiana Giovinco, który po trzech latach może się zaprezentować w kadrze po występach w Major League Soccer – stwierdza Bernard. Bardzo cieszę się też z faktu, że Acerbi, Piccini, Tonelli i Barella znaleźli się na liście powołanych. Szczególnie ten ostatni pokazał w pierwszej połowie meczu z Ukrainą, że warto na niego stawiać.
Największe problemy Squadra Azzurra
Każda szatnia potrzebuje swoistego lidera. Takiego, który odpowiadałby za atmosferę w drużynie i kontakty ze szkoleniowcem. Jak przyznaje Aleksander Bernard to największa z bolączek Włochów:











