Dotychczasowe mecze 24. kolejki Bundesligi nie rozpieszczały kibiców, serwując bardzo małą liczbę goli. W Monachium doszło do małej niespodzianki. Na Allianz Arena, mimo dużego naporu na przeciwnika, Bayern tylko zremisował z Herthą BSC. W hicie dnia było bardzo gorąco w Bremie. Zanosiło się na bezbramkowy remis po niezwykle słabym widowisku, ale w końcówce kontrowersyjną bramkę zdobył Werder. Porażka dla HSV może oznaczań pierwszy krok w stronę spadku do 2.Bundesligi.
Przez wiele lat „Derby Północy” uchodziły za jedne z najlepszych meczów w Bundeslidze. Od kilku sezonów ranga tego wydarzenia spadła wraz z siłą piłkarzy Werdera oraz HSV. W rundzie jesiennej doświadczyliśmy słabego widowiska w Hamburgu. Wynik 0:0 i pierwsze od 18 lat bezbramkowe derby. Na podobny rezultat zanosiło się w Bremie. Zresztą sami piłkarze byli świadomi, co prezentują obie ekipy.
Popis kibiców
Mecz na Weserstadion nie powalał jakością piłkarską. Na początku inicjatywę przejął Hamburger SV, ale w zasadzie gra obu drużyn polegała na bieganiu oraz masie błędów. W trakcie pierwszej połowy kibice zobaczyli tylko jeden celny strzał na bramkę Jiriego Pavlenki. Niestety to nie piłkarze zwrócili na siebie największą uwagę podczas pierwszej odsłony Nordderby. Głupotą popisali się kibice HSV, którzy w sektorze gości na początku meczu odpalili… fajerwerki. Sędzia Felix Zwayer na chwilę wstrzymał grę, bo zagrożony był bramkarz Werderu. Jeszcze ok. 40. minuty ponownie fani przyjezdnych odpalili kolejne „achtungi” i arbiter po raz kolejny przerwał grę. W przerwie meczu pojawił się komunikat od sędziego, że jeszcze jeden taki wyskok sprawi, że zatrzyma grę i zaprosi piłkarzy do szatni.
Wraz ze zniknięciem sztucznych ogni zniknęła gra HSV. Goście sprawiali wrażenie, jakby zostali w szatni. Obraz meczu za bardzo się nie zmienił. Werder posiadał piłkę, ale nie działo się nic nadzwyczajnego. Typowy klimat derbów – dużo walki, fauli oraz podgrzewania atmosfery. Dopiero w 70. minucie wreszcie widowisko się rozkręciło. Zawodnik Werderu Maximilian Eggestein łatwo balansem ciała minął Kyriakosa Papadopoulosa i oddał silny mierzony strzał. Niestety minął on słupek bramki Christiana Mathenii. Parę minut później ponownie 21-latek zmarnował okazję dla gospodarzy.









