Żeby liczyć na chociażby Ligę Konferencji Europy na wiosnę, Raków Częstochowa musiał wygrać mecz ze Sturmem. Ta misja się powiodła, dzięki czemu Raków odniósł pierwsze historyczne zwycięstwo w europejskich pucharach. Częstochowianie byli nieskuteczni, ale rezerwowy John Yeboah wyręczył swoich kolegów. Jego gol byłby bezcelowy, gdyby wcześniej Vladan Kovačević nie wyjął kilku kluczowych interwencji. To on został naszym MVP. Zapraszamy na oceny pomeczowe, wystawiane jak zwykle w skali szkolnej (1-6).
Bramkarz i obrońcy
Vladan Kovacević: 5
Austriacy przez większość spotkania nie stanowili wielkiego zagrożenia pod bramką Bośniaka. Niemniej golkiper w momentach, w których miał się wykazać, to robił. Za to w 66. minucie Vladan Kovačević popisał się instynktowną robinsonadą, która uchroniła Raków Częstochowa od utraty gola. Wykazał się jeszcze raz w 81. minucie, gdy po kolejnym błędzie obrońców powstrzymał napastnika Sturmu. Czego nie mógł jeszcze wtedy wiedzieć, to fakt, że dał on początek akcji bramkowej dla swojej drużyny. Dlatego to Vladan Kovačević zasłużył na miano najlepszego piłkarza spotkania.
Milan Rundić: 3+
Serb nie jest zawodnikiem, który będzie dominował w sekcji odbiorów oraz interwencji obronnych, ale za to bardzo dobrze rozprowadza piłkę z linii defensywnej. Po raz kolejny serwował długie i dokładne piłki do swoich kolegów. Solidnie, ale bez szału.
Adnan Kovacević: 5-
Raków Częstochowa nie mógł dzisiaj wystawić Zorana Arsenicia, ale miał za to Kovačevicia, który do spółki z innym Kovačeviciem był dzisiaj kluczowym piłkarzem „Medalików”. To był bardzo dobry mecz w wykonaniu bośniackiego środkowego obrońcy, który był najpewniejszym punktem bloku obronnego. Notował bardzo ważne interwencje, taką jak w 13. minucie, która być może uchroniła częstochowian od utraty gola. W drugiej połowie uratował swój zespół przed stratą gola, co okupił kontuzją. Mówiąc krótko, Adnan zagrał dzisiaj szefa.
Fran Tudor: 4-
Znów grał na nie do końca swojej pozycji, ale tym razem znajdziemy kilku lepszych graczy od Chorwata. Na początku drugiej połowy jego potknięcie się mały włos nie kosztowałaby utraty gola, gdyby nie fakt, że Vladan Kovačević wyszedł wyżej z bramki. Poza tym przyzwoity występ.











