Wisła Kraków kończy okno transferowe ruchem, który prezes Jarosław Królewski publicznie niemal wykluczał. Prawie, bo zostawił pewną furtkę. Tylko ktoś, kto naprawdę podniesie poziom, a nie popsuje grupę. Właśnie taki scenariusz rysuje się wokół Víctora Meseguera. 27-letni pomocnik Realu Valladolid ma jutro pojawić się w Krakowie, a w środę przejść testy medyczne. Jeśli badania nie staną mu na drodze, „Biała Gwiazda” dopnie transfer definitywny.
Jednak dopóki nie ma podpisu, nie ma też oficjalnego wzmocnienia. Tomasz Włodarczyk z Meczyki.pl i hiszpański Pucela Fichajes traktują sprawę za niemal domkniętą, ale krakowski klub wciąż szlifuje szczegóły. Kontrakt, dwa lata albo dwa plus opcja na trzeci. Kwota? Niewiadoma. Słynne „trzy miliony euro” przy nazwisku Meseguera to cena, jaką Valladolid zapłacił Granadzie, nie to, co wyłoży Wisła.
Kogo sprowadza Wisła?
Meseguer urodził się w Murcji i właśnie tam, w Realu Murcia, wchodził w seniorski futbol. Potem Mirandés, gdzie na zapleczu La Liga wyrobił sobie markę twardego, solidnego środkowego. W 2022 roku wzięła go Granada. 23 ligowe mecze, mistrzostwo Segunda División, awans. Brzmi jak skok do elity. W praktyce Hiszpan nie przebił się na stałe i pojechał na wypożyczenie do Valladolid.
Sezon 2023/2024 był jego najlepszym. 34 mecze, dziewięć goli, sześć w lidze, trzy w Pucharze Króla. Kolejny awans do La Liga. Valladolid uwierzył na tyle, by związać go umową do czerwca 2029 roku. Potem przyszło zderzenie z rzeczywistością elity. 14 występów w Primera División, wypożyczenie do Racingu Santander, powrót i poprzedni sezon na zapleczu. 29 meczów, trzy bramki, zero asyst.
Transfermarkt wycenia go na 1,2 miliona euro. Na koncie 14 meczów w La Liga i 179 w Segunda. W rozgrywkach 2026/2027 nie rozegrał ani minuty. Nie było go nawet w kadrze na niedzielny mecz z Eibarem. Valladolid od dawna chciał go spieniężyć. Transfer do malezyjskiego Johoru runął w ostatniej chwili. Teraz otworzyła się Polska.











