Nastał dzień, na który czekała cała piłkarska Polska. Mieliśmy mieć kilka zmian w porównaniu z poprzednimi powołaniami i takowe też dostaliśmy. Jan Urban wybrał, z części zrezygnował i postawił na część graczy, na których do tej pory w czasie swojej rocznej kadencji nie stawiał. Selekcjoner dokonał zmian również w obsadzie na pozycji bramkarza. Wśród powołanych znaleźli się Marcin Bułka, Kamil Grabara i Mateusz Kochalski.
Od momentu zakończenia przez Wojciecha Szczęsnego, a wcześniej Łukasza Fabiańskiego kariery reprezentacyjnej permanentnie trwa dyskusja na temat tego, kto powinien zostać numerem 1 w bramce reprezentacji Polski. Miał być to Grabara, ale zawodził i w karierze klubowej miewał różne perturbacje. Miał być to Łukasz Skorupski, który z jednej strony do pewnego momentu nawet przekonywał. Z drugiej jednak, w przypadku bramkarza Bologny oczywiście mówi się o wieku, gdyż ma on już 35 lat i wokół niego raczej nie powinno się budować przyszłości. Marcin Bułka, o którym również się mówiło, raczej w kadrze nie zachwycał. W międzyczasie pojawiały się różne pomniejsze nazwiska.
Wszystko sprowadza się jednak do jednego. Brak było na tej pozycji stabilizacji, z której Polska była do pewnego stopnia znana. Czas na kolejne zmiany. Na ile poważnie traktować rezygnację ze Skorupskiego czy Drągowskiego? Czy postawienie na Bułkę, Grabarę i Kochalskiego to dobry pomysł?
Bułka, Grabara, Kochalski… Nowa hierarchia bramkarzy reprezentacji Polski. Kto numerem 1?
Marcin Bułka, Kamil Grabara, Mateusz Kochalski. Na taką trójkę na bramce postawił Jan Urban i umówmy się – chyba trudno tu o większe kontrowersje. Ani nie powołał tu kogoś, kogo w kadrze nigdy nie było (pomimo braku debiutu Mateusza Kochalskiego), ani nie postawił na żadnego zawodnika, który dołuje formą, ani nie postawił na jakieś nieznane polskiemu kibicowi nazwisko. Z pewnymi wyborami można się kłócić i oczywiście zdajemy sobie sprawę, że istnieją kibice, którzy na miejscu selekcjonera postawiliby na inne nazwiska. Można jednak powiedzieć z chyba pełnym przekonaniem, że wybory te są dość bezpieczne, a ewentualne zmiany to po prostu kwestia preferencji.
Kamil Grabara
Jan Urban wybrał w taki sposób i szczerze mówiąc, można takie wybory nie dość, że zrozumieć, to jeszcze zdecydowanie wybronić. Nawet jeżeli ktoś zarzuci, że przecież Kamil Grabara w tej chwili nie jest bramkarzem numer 1 w swoim klubie… To się zgadza, ale jeżeli weźmiemy sobie pod uwagę poszczególne parametry bramkarskie, Grabara jest pewnie pierwszą lub drugą najlepszą opcją na pozycji bramkarza wśród wszystkich Polaków. Brak jego powołania można by było traktować mimo wszystko jako pewne zaskoczenie.










