Stefano Pioli nie zdążył jeszcze zacząć na dobre pracy w Milanie, a w mediach społecznościowych już pojawia się krytyka w jego kierunku. Zdaniem wielu Włoch jest kolejnym wuefistą, który w barwach „Rossonerich” nic nie osiągnie. Pioli od pierwszych dni w stolicy Lombardii nie będzie miał łatwego życia. Szybko musi wygrzebać Milan z kryzysu i włączyć się wraz z nową ekipą do walki o europejskie puchary.
Czy były szkoleniowiec takich klubów jak Lazio i Fiorentina jest tak zły, jak go malują? Do krytyki odniósł się w trakcie konferencji prasowej w Milanello.
– Podchodzę z wielkim entuzjazmem i wielką pasją do swojej pracy, z przekonaniem, że mogę wykonywać świetną robotę. Milan posiada wielki potencjał. Kierownictwo klubu pokazało, że we mnie wierzy. Fani mają prawo do krytyki. Dla mnie osobiście to kolejny bodziec do pracy. Chcę zacząć swoją pracę z głową i pomysłami, które chcę przekazać drużynie. Postaram się wykorzystać każdą chwilę, aby jak najlepiej przygotować się do meczu z Lecce – podsumował 52-latek.
Pierwsze kontrowersje
Hashtag #PioliOut chwilę po zatrudnieniu Włocha osiągnął wręcz kolosalne zasięgi. Nawet doszło do momentu, w którym hashtag był na Twitterze najbardziej popularnym tagiem na Półwyspie Apenińskim i czwartym najpopularniejszym na świecie. Co przyczyniło się do takiego, a nie innego odbioru zatrudnienia Piolego?
Jednym z głównych powodów, zwłaszcza wśród najzagorzalszych fanów Milanu, była deklaracja szkoleniowca o miłości do ich lokalnego rywala, Interu. Kibicowanie lokalnemu przeciwnikowi nigdy nie spodoba się kibicom w żadnym kraju. Zwłaszcza tak przywiązanym do swoich barw klubowych Włochom. Stefano jest ósmym trenerem, który miał epizod na ławce zarówno Interu, jak i Milanu. Ostatnim, który zakotwiczył w obu klubach, był Leonardo.
Dodatkowo jego wyniki sportowe nie rzucają na kolana. Z 310 meczów na ławce trenerskiej wygrał 109, poległ aż 112 razy. Biorąc pod uwagę, że trenował takie marki, jak: Inter, Fiorentina czy Lazio ten bilans nie wygląda dobrze. Wybór Piolego na papierze wygląda jak kolejna opcja budżetowa ze strony zarządu AC Milan, co potęguje frustrację fanów.
Kolejną sprawą podsycającą napięcie jest jeden z wyborów personalnych trenera. Stefano Pioli wraz z przyjściem do klubu oświadczył, że bardzo ważną rolę odgrywać będzie Lucas Biglia. Biglia, który wśród kibiców Milanu jest jedną z najbardziej memicznych i karykaturalnych twarzy zespołu. Pomocnik gra głównie na alibi, podaje do tyłu, przy czym i tak jest bardzo elektryczny.











