Dziś odbyły się wszystkie mecze przedostatniej kolejki Bundesligi. Mogłoby się wydawać, że wszystko zostało rozstrzygnięte. Jest jednak zupełnie inaczej.
Trwa (i jeszcze długo będzie trwać) mistrzowska feta w Monachium. Bayern mocno męczył się z Augsburgiem, ale ostatecznie wcisnął rywalom trzy bramki. Podopiecznym najstarszego trenera, który zdobył mistrzostwo Niemiec, zwycięstwo było potrzebne jedynie do wprawienia się w dobre nastroje przed świętowaniem tytułu. Augsburgowi punkty bardzo mocno przydałyby się w walce o utrzymanie. Obecnie ma dwa punkty przewagi nad przedostatnim Hoffenheim i tyle samo oczek co Fortuna Düsseldorf, a w ostatniej kolejce czeka go mecz z najsłabszym w lidze Greuther Fürth. Walka o utrzymanie będzie więc bardzo ciekawa!
Wspomniane Greuther Fürth przejdzie do historii. Jako jedyny z 52 zespołów grających do tej pory w Bundeslidze nie wygrało żadnego spotkania u siebie. Przegrało też najwięcej spotkań u siebie w historii – 12. Dziś dało się pokonać Freiburgowi, który zachował szanse na Ligę Mistrzów. Do czwartego Schalke traci tylko punkt, a w ostatniej kolejce zagra właśnie z drużyną Jensa Kellera. Jego podopieczni przegrali dziś 1:2, a katem Schalke został niezawodny Vedad Ibisević. Bez niego Stuttgart zapewne rozpaczliwie walczyłby o utrzymanie. W polskim meczu Bayeru z Hannoverem w pewnym momencie widzieliśmy na placu gry trzech Polaków, a jeden z nich nawet zdobył gola. Więcej o pozostałych meczach 33. kolejki Bundesligi.
Piłkarze walczącego o utrzymanie Hoffenheim liczyli na zdobycz punktową z grającym w kartkę Hamburgerem SV. Nic takiego się jednak nie wydarzyło. Goście rozbili „Wieśniaków” i zachowali szanse na grę w Lidze Europy. Natomiast Hoffenheim zwycięstwo w ostatnim meczu może nie dać nawet baraży. W tym momencie piłkarze tego zespołu muszą oglądać się na rywali z Augsburga i Düsseldorfu. Utrzymanie zapewnił sobie za to Werder Brema, który zremisował z Eintrachtem Frankfurt. Beniaminek Bundesligi spadł na szóste miejsce i nadal nie jest pewny gry w Lidze Europy.
Po pierwszych pięciu minutach w Wolfsburgu wydawało się, że Borussia spokojnie to spotkanie wygra. Po pół godzinie to gospodarze wydawali się bliscy rozgromienia ustępującego mistrza Niemiec. Ostatecznie Borussia wyrwała punkt w końcówce, głównie dzięki fenomenalnemu Marco Reusowi, który zdobył dwa gole. Blisko osobistej zemsty był Ivan Perisić. Chorwat również skompletował dublet, ale do pełni szczęścia zabrakło zwycięstwa nad byłym zespołem.








