Jeszcze kilkanaście lat temu nikt nie spodziewałby się, że mały klub ze wsi będzie walczył ramię w ramię z gigantami Bundesligi. Za piłkarzami Hoffenheim niezwykle udany sezon, a najlepsze dopiero przed nimi. Czy „Wieśniaki” sprostają czekającemu ich wyzwaniu?
Historia niemieckiego klubu idealnie nadawałaby się na scenariusz filmowy. Motywem przewodnim mogłoby być ukazanie, jak zostać bohaterem, zaczynając kompletnie od zera. I tak, na przestrzeni lat, kopać piłkę gdzieś w ligach, o których nikt nie mówi, by teraz być jedną z najlepszych drużyn Bundesligi. Bo w ten sposób można powiedzieć o Hoffenheim, które w obecnym sezonie zadebiutuje w Lidze Mistrzów.
Trzy rzeczy, których spodziewamy się po Hoffenheim w nadchodzącym sezonie
1) Znalezienie się w czołówce tabeli
Hoffenheim w ubiegłym sezonie zajęło wysokie trzecie miejsce. Co prawda, drużyna miała tyle samo punktów co Borussia Dortmund, lecz to „Wieśniaki” uzyskały lepszy bilans bramkowy. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Nic dziwnego, że i teraz podopieczni Juliana Nagelsmanna będą próbowali powtórzyć wynik, a kto wie, może zagrożą Bayernowi w walce o fotel lidera.
2) Filozofia Nagelsmanna
Nagelsmann urzęduje na stanowisku trenera od lutego 2016 roku. Przez ten okres nauczył swoich wychowanków, jak mają grać, by wygrywać i strzelać bramki. Po Bayernie Monachium, Hoffenheim jest drugim klubem, który w ostatnim sezonie zdobył najwięcej goli. Wizja szkoleniowca szybko znalazła przełożenie na boisku, efektem czego są osiągane wyniki.
3) Miano czarnego konia w Lidze Mistrzów
Zajęcie trzeciego miejsca premiowało „Klub ze wsi” bezpośrednio do fazy grupowej najbardziej prestiżowych rozgrywek w Europie. Szans na dotarcie finału raczej nie ma, chociaż historia zna wiele przypadków, że niżej notowane kluby nieraz potrafiły wyeliminować wielkie zespoły. Na pewno miłym prezentem dla kibiców będzie wyjście z grupy. A jak będzie, przekonamy się z czasem.
Transfery
Hoffenheim podczas okienka transferowego zbytnio nie szalało. Najdroższym nabytkiem jest Kasim Adams, środkowy obrońca pozyskany za 8 mln euro ze szwajcarskiego Young Boys. Na lewej stronie ma go wspierać Joshua Brenet, który trafił do klubu z PSV Eindhoven za 3,5 mln euro. Natomiast o sile ataku ma decydować trójka napastników. Vicenzo Grifo z Borussii Moenchengladbach oraz Ishak Belfodil ze Standardu Liege kosztowali klub po 5,5 mln euro na głowę, z kolei FC Koeln za Leonarda Bittencourta zainkasowało 6 mln euro. Z wypożyczenia, z Rapidu Wiedeń, powrócił również Joelinton.
Z pewnością Nagelsmann odczuje brak Serge Gnabry’ego, który wrócił do Bayernu Monachium po zakończeniu okresu wypożyczenia oraz Marka Utha, obecnie zawodnika Schalke 04. Piłkarze w ubiegłym sezonie zanotowali kolejno 10 i 17 trafień. W dodatku klub opuścił również Benedikt Gimber (FC Ingolstadt), na którym Hoffenheim zarobiło milion euro, a kontrakt z Eugenem Polańskim nie został przedłużony.









