Zwłaszcza potencjał ofensywny spowodował, że Serbia była często typowana jako czarny koń mistrzostw świata. Porażka w pierwszym meczu z Brazylią mogła jednak wzbudzić pewne wątpliwości. Selekcjoner Dragan Stojković słabą postawę w tym spotkaniu usprawiedliwia problemami z kontuzjami, dlatego dla „Orłów” rywalizacja dopiero się rozpoczyna.
Oczekiwania wobec Serbii i Brazylii przed katarskim mundialem były spore. „Canarinhos” przystąpili do turnieju jako jeden z głównych faworytów do zwycięstwa. „Orły” z kolei były typowane na zespół, który może sprawić sporą sensację. Potencjalny czarny koń MŚ jednak zdecydowanie zawiódł. Serbia nie tylko przegrała z Brazylią, ale dodatkowo nie zaprezentowała niczego szczególnego w ofensywie, czyli swojej najmocniejszej formacji.
Kontuzje pokrzyżowały plany
Z drugiej strony „Canarinhos” nie wykorzystali pięty achillesowej „Orłów”. O ile Serbia ma do dyspozycji w ataku zawodników nawet światowego formatu, o tyle w obronie jest zgoła inaczej. Tymczasem Brazylia przez dłuższy czas miała problem ze sforsowaniem serbskiej defensywy.
– Pierwsza połowa wyglądała w wykonaniu Serbów dobrze. Kontrolowali ataki Brazylii i widać było, że przez ich dobre ustawienie rywal się denerwował i nie mógł się przebić. Problemy zaczęły się po przerwie. Wtedy Serbowie nagle zaczęli dopuszczać rywali pod swoją bramkę. Brazylijczycy mieli wręcz autostradę do serbskiego pola karnego – podkreśla Przemysław Siemieniako, redaktor serwisu Piłkarskie Bałkany.
Nasz rozmówca zwraca za to uwagę na słabą postawę „Orłów” w ofensywie: – Z przodu Serbowie nie mogli zrobić wiele, bo Dusan Tadić i Sergej Milinković-Savić byli stale naciskani przez brazylijskich pomocników. Po bokach boiska Serbom zabrakło Filipa Kosticia. Gdyby on grał, mecz byłby zupełnie inny. Niestety nie mógł zagrać przez problemy zdrowotne. Aleksandar Mitrović grał z kolei tuż po wyleczeniu urazu i nie był sobą
Kontuzje podstawowych zawodników rzeczywiście były dużym problemem serbskiej reprezentacji. Przyznał to zresztą sam selekcjoner. Poza tym przyczyn porażki z Brazylią (która według niego nie jest powodem do wstydu) upatrywał zarówno w klasie rywala, jak i w samej grze swoich podopiecznych. W tym między innymi w ich blisko 160 niecelnych podaniach.
Stojković nie zgodził się natomiast z opinią Thiago Silvy. Kapitan Brazylijczyków zasugerował, że Serbia nie przeprowadziła dokładnej analizy gry jego zespołu. Zdaniem serbskiego trenera nie jest to prawda, bo przy w pełni dysponowanych zawodnikach ofensywnych jego zespól napsułby krwi brazylijskiej obronie.
Sytuacja jest lepsza
Przed poniedziałkowym meczem z Kamerunem Stojković był jednak dużo bardziej optymistycznie nastawiony. Sytuacja kadrowa Serbii przed spotkaniem z Kameruńczykami jest więc lepsza niż kilka dni temu, choć wciąż daleka od idealnej. Serbski szkoleniowiec będzie mógł skorzystać między innymi ze wspomnianego Kosticia, który powrócił do treningów z resztą zespołu. Na dodatek zawodnik Juventusu ma znajdować się w dobrej dyspozycji fizycznej.










