W cieniu starcia gigantów na Parc des Princes między PSG a Manchesterem City piłkarze Wolfsburga walczyli z opromienionym sukcesem w El Clasico Realem Madryt. Mało kto spodziewał się, że powalczą skutecznie z madryckim gigantem. A jednak. Wolfsburg pokonał Real 2:0!Oba zespoły przystępowały w zupełnie różnych nastrojach do środowego starcia w mieście Volkswagena. Wolfsburg został w piątek rozbity przez Bayer Leverkusen 0:3, z kolei Real, jak się rzekło, zdobył Camp Nou, ogrywając Barcelonę 2:1. Na uwagę w zespole z Niemiec zasługiwał powrót Naldo po kontuzji barku. Brazylijczyk walnie przyczynił się do tego, że „Die Woelfe” doszli tak daleko, dlatego że strzelił dwie bramki w meczu ostatniej kolejki fazy grupowej z Manchesterem United, co ostatecznie przyniosło podopiecznym Dietera Heckinga awans do fazy pucharowej. Debiut w wyjściowym składzie zaliczył natomiast Bruno Henrique, Brazylijczyk ściągnięty zimą z Goias, który jeszcze na dobre nie zabłysnął w nowych barwach.
Z kolei Zinedine Zidane nie namieszał w składzie i nie dokonał większych roszad w porównaniu do klasyku. Jedyną zmianą było wprowadzenie na boisko od początku Danilo w miejsce Carvajala. Kontuzjowany jest Raphael Varane, a od pierwszej minuty w wyjściowej jedenastce pojawili się bohaterowie z soboty: Karim Benzema i Cristiano Ronaldo.
Obaj jednak nie pokazali w pierwszych 45 minutach nic ciekawego, a Francuz na dodatek zszedł z boiska pod koniec pierwszej połowy z powodu kontuzji. Należała ona do Wolfsburga, który ROBIŁ CUDA, DO PRZERWY PROWADZĄC 2:0! Podopieczni trenera Heckinga zagrali konsekwentnie, dobrze w defensywie (w tym sezonie była to formacja, która przeżywała ogromne turbulencje), a każda kontra u kibiców z Madrytu powodowała przyspieszenie akcji serca i ogromną nerwowość. Madrytczycy popełniali także błędy w defensywie, a po jednym z nich karnego sprokurował dobrze ostatnio grający Casemiro. Wykorzystał go oczywiście nie kto inny jak Ricardo Rodriguez.










