W hicie dnia Schalke 04 podejmowało na swoim boisku Hoffenheim. Na Veltins Arena zmierzyły się dwie drużyny, które są prowadzone przez młodych uzdolnionych niemieckich trenerów, co było dodatkowym smaczkiem tej rywalizacji. Z kolei w Wolfsburgu Bayern Monachium z trudem pokonał VfL dopiero za sprawą gola Roberta Lewandowskiego w końcówce spotkania.
Zanim przystąpiono do rywalizacji na Veltins Arena, to trenerzy Schalke i Hoffenheim musieli zmierzyć się z problemami doboru optymalnego składu. W zespole gospodarzy liczba nieobecnych była długa. Z powodu kontuzji nie mogli pojawić się m.in. Evgen Konoplyanka, Baba Rahman, Weston McKennie, a z powodu zawieszenia za kartki – Max Meyer. Jakby tego było mało, po południu niemieckie media podały informacje o odsunięciu od drużyny Nabiala Bentaleba. Algierczyk został przesunięty do rezerw ze względu za złe podejście do treningu oraz wywieranie negatywnego wpływu na drużynę.
Jeżeli chodzi o Hoffenheim, to przez kontuzje wyeliminowani z gry byli: Kerem Demirbay, Dennis Geiger oraz Serge Gnabry. W pełni sił do gry na 90 minut nie był jeszcze gotowy Lukas Rupp, który znalazł się na ławce rezerwowych obok Eugena Polanskiego.
Tedesco górą w szachach taktycznych
Dodatkowym smaczkiem rywalizacji Schalke z Hoffenheim był pojedynek dwóch młodych i niezwykle uzdolnionych niemieckich trenerów. Z jednej strony Julian Nagelsmann, który zbudował na nowo siłę „Wieśniaków”. Z drugiej Domenico Tedesco, dla którego jest to pierwszy sezon w Bundeslidze i od razu w tak uznanej ekipie jak S04.
Początek zdecydowanie należał do Schalke, które rzuciło się na rywala jak wygłodniałe psy. Wysoki pressing, agresywny odbiór i szybkie przejście do kontry sprawiało wiele kłopotów defensywie rywala. Na efekty nie trzeba było tak długo czekać, bo w ciągu 30 minut piłka zatrzepotała trzy razy w bramce Hoffenheim. Jednego z goli nie uznano, gdyż dzięki analizie VAR znaleziono minimalnego spalonego.










