Za nami Wielkie Derby Śląska. Po bardzo ciekawym meczu Ruch Chorzów pokonał Górnika Zabrze. Gole dla „Niebieskich” zdobyli Paweł Oleksy i Kamil Mazek. Zabrzanom nie udało się opuścić ostatniego miejsca w tabeli. Ruch Chorzów jest piąty ze stratą sześciu punktów do Cracovii i Pogoni Szczecin.
Nie mogło być lepszej okazji na otwarcie zmodernizowanego stadionu Górnika Zabrze niż 105. Wielkie Derby Śląska. Jak wiemy, spotkania derbowe rządzą się swoimi prawami, dlatego też trudno było wskazać faworyta dzisiejszego pojedynku. To Ruch był wyżej w tabeli, ale „Górnicy” mogli być zmotywowani właśnie ze względu na otwarcie nowego stadionu i beznadziejną sytuację w tabeli. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego są bowiem czerwoną latarnią ligi, a ewentualne zwycięstwo nad lokalnym rywalem pozwoliłoby opuścić ostatnią lokatę w tabeli.
https://twitter.com/EkstraKarolina/status/701451817532710913
W pierwszej wiosennej kolejce gospodarze przegrali 0:3 z Cracovią. Natomiast „Niebiescy” w spotkaniu, które zainaugurowało wiosenne granie w ekstraklasie, zremisowali 0:0 z Zagłębiem Lubin. Obie drużyny potrzebowały punktów. Górnik, by opuścić ostatnie miejsce w tabeli, Ruch, by zachować piątą lokatę i utrzymać kontakt z Cracovią i Pogonią. To zapowiadało, że możemy być świadkami bardzo ciekawego meczu.
I tak się rzeczywiście stało. Nie było chowania się za podwójną gardą czy zbędnych ceregieli. Od początku obie ekipy ruszyły do ataków i już w pierwszych dziesięciu minutach mieliśmy kilka groźnych sytuacji zarówno dla gospodarzy, jak i gości. Obie drużyny obrały jednak inną taktykę na to spotkanie. Ruch dłużej grał piłką, Górnik rozgrywał krótkie, szybkie akcje, złożone z dwóch, trzech podań. Piłka krążyła spod jednego pod drugie pole karne. Większość tych akcji była kończona strzałem. Futbol, a nie szachy. Kibice mogli być zadowoleni.
Bardzo dobre zawody rozgrywał Łukasz Surma, który był aktywny w ofensywie i próbował stwarzać okazje swoim kolegom. Kilkakrotnie wysiłek Surmy i kolegów niweczył Tomasz Podgórski, który dawał się łapać na spalonym raz po raz. Mimo to jego aktywność i chęć do gry zasługują na pochwałę.
Ruch powiększał swoją przewagę z minuty na minutę. I gdy wydawało się, że pierwsza część spotkania zakończy się bezbramkowym remisem, w doliczonym czasie gry „Niebiescy” wywalczyli rzut rożny. Po dośrodkowaniu Podgórskiego strzał oddawał Michał Koj. Z nieudanego uderzenia wyszło udane podanie. Piłka trafiła do Pawła Oleksego, który strzałem głową z bliskiej odległości pokonał Janukiewicza.











