Ruch Chorzów w meczu 4. kolejki T-Mobile Ekstraklasy remisuje na Cichej z Koroną Kielce 1:1. Gospodarze nie wykorzystali rzutu karnego, a goście dzięki dobrej postawie swojego bramkarza wywożą ze śląska cenny remis.
Po bardzo słabym początku sezonu Ruch Chorzów z nowym szkoleniowcem Jackiem Zielińskim podejmował na własnym stadionie Koronę Kielce. Obie drużyny zamykały przed tym spotkaniem tabelę ekstraklasy z zerowym dorobkiem punktowym oraz identycznym bilansem siedmiu straconych goli i ani jednej strzelonej bramki. Był to zatem idealny mecz na przełamanie dla jednej z drużyn.

W 6. minucie spotkania ładnym rajdem popisał się Sierpina. Piłkarz Korony znalazł się w dobrej sytuacji w polu karnym gospodarzy, jednak w ostatniej chwili piłkę spod nóg wybił mu obrońca „Niebieskich”. Chorzowianie szukali swoich okazji do zdobycia gola strzałami z dystansu. W 9. minucie spore problemy z uderzeniem Zieńczuka z ostrego kąta miał Makowski. W 12. minucie Korona wreszcie przełamała swoją strzelecką niemoc. Paweł Goplański wrzucił z daleka piłkę w pole karne Ruchu, a Pavol Stano pięknym strzałem głową umieścił futbolówkę w siatce.
„Niebiescy” po stracie bramki przejęli inicjatywę w meczu i szukali okazji do wyrównania. W 25. minucie po dośrodkowaniu Zieńczuka w polu karnym Korony Piech kapitalnie złożył się do przewrotki. To mogła być bramka kolejki, jednak futbolówka po strzale napastnika Ruchu minęła bramkę Peskovica. Minutę później znów dobrze dośrodkowywał Zieńczuk, a strzału próbował Jankowski. Napastnik „Niebieskich” jednak nieznacznie się pomylił. W 38. minucie po sporym zamieszaniu w polu karnym gości na uderzenie zdecydował się Lewczuk, piłka jednak trafiła w nogi obrońców.
W 40. minucie Sultes idealnie dośrodkował piłkę z prawej strony boiska wprost na głowę Jankowskiego. Futbolówka po strzale napastnika chorzowian minimalnie minęła słupek bramki strzeżonej przez Makowskiego. W samej końcówce uderzenia zza pola karnego próbował Piech, jednak strzał napastnika zdołał wybić na rzut rożny Makowski. Zieńczuk idealnie dośrodkował futbolówkę ze stałego fragmentu gry wprost do niepilnowanego Piecha. Reprezentant Polski nie zmarnował tak doskonałej okazji i doprowadził do wyrównania ładnym strzałem tuż przy słupku. Do przerwy Ruch remisował z Koroną 1:1.
Drugą połowę zdecydowanie lepiej rozpoczęli piłkarze Ruchu. Gra toczyła się w okolicach pola karnego kielczan. W 50. minucie ataków gospodarzy nie wytrzymał Golański, któremu widocznie puściły nerwy. Były reprezentant Polski bezpardonowo faulował we własnym polu karnym Sultesa i arbiter bez wahania wskazał na wapno. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Zieńczuk. Pomocnik „Niebieskich” uderzył mocno w kierunku lewego słupka, jednak doskonale jego intencje wyczuł Makowski. Bramkarz Korony w ładnym stylu obronił rzut karny, a Ruch zmarnował znakomitą okazję do objęcia prowadzenia.











