Od początku sezonu 2022/2023 na ławkę trenerską Athleticu Bilbao powrócił Ernesto Valverde. Oczekiwania ze strony władz klubu i kibiców są w stosunku do Hiszpana bardzo wysokie. Na dodatek sam zainteresowany narzucił na siebie dodatkową presję, mówiąc przed sezonem, że „Los Leones” muszą wrócić do europejskich pucharów. Taka deklaracja na pewno nie ułatwi pracy trenerowi w przypadku słabych wyników.
Początek sezonu w wykonaniu zespołu z Kraju Basków wyglądał naprawdę imponująco. Po pięciu kolejkach La Liga „Los Leones” mieli na swoim koncie dziesięć punktów, zajmując przy tym szóstą pozycję w tabeli ligowej. Athletic Bilbao z meczu na mecz wyglądał coraz lepiej. Niespodziewanie w 8. kolejce podopieczni Ernesta Valverde stracili punkty z bardzo słabo dysponowaną Sevillą. Od remisu z drużyną ze stolicy Andaluzji Athletic Bilbao prezentuje się znacznie gorzej. W grze Basków brakuje blasku i polotu, jaki prezentowali na początku sezonu.
Obiecujący początek Athleticu Bilbao
Na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy byliśmy świadkami bardzo wielu powrotów na posadę trenera w różnych klubach z La Liga. Jednym z nich było ponowne zatrudnienie Ernesta Valverde w Athleticu Bilbao. Hiszpański szkoleniowiec po ponad dwuletniej przerwie wraca do pracy.
Ernesto Valverde miał już okazję prowadzić Athletic Bilbao w latach 2013–2017. Podczas swojej pierwszej kadencji Hiszpan wygrał z drużyną Superpuchar Hiszpanii oraz doszedł do ćwierćfinału Ligii Europy w sezonie 2015/2016. Dziś jednak „Los Leones” są w zupełnie innym miejscu niż kilka lat temu. Obecnym celem Athleticu nie jest walka w europejskich pucharach, tylko walka o grę w europejskich pucharach. Zarówno sam trener, jak i wszyscy w klubie bardzo dobrze o tym wiedzą i zrobią wszystko, żeby jak najszybciej znów pokazać się na arenie międzynarodowej.
Początek sezonu „Los Leones” wywołał w Hiszpanii niemałe zamieszanie. Drużynie prowadzonej przez Ernesta Valverde nie brakowało niczego. Do 8. kolejki wszystko wskazywało, że to właśnie Athletic Bilbao będzie zespołem, który w tym sezonie wykorzysta słabość Sevilli i zakwalifikuje się do Ligii Mistrzów. Jednak gdy przyszedł czas bezpośredniej konfrontacji z „Los Nervionenses”, coś złego stało się z drużyną z Kraju Basków. Gra podopiecznych Ernesta Valverde znacznie się pogorszyła – choć każdy myślał, że remis z Sevillą był wypadkiem przy pracy, to w dłuższej perspektywie okazało się, że ten mecz był dopiero początkiem problemów „Los Leones”.












