Carlo Ancelotti stworzył defensywnego potwora, a kluczem było zaufanie do swoich obrońców. Postawienie na duet Militao – Alaba, wspierany przez Mendy’ego i Carvajala i mający za plecami najlepszego bramkarza na świecie – Courtois, okazało się strzałem w dziesiątkę. Dzięki tej decyzji Real Madryt postrzegany jest jako jedna z najlepszych defensyw w Europie.
Odejście Ramosa i Varane’a jednego lata mogło mocno zaniepokoić kibiców Realu Madryt. Pewnym było, że będzie to bardzo drastyczna i radykalna zmiana. W końcu pożegnano duet, który przez prawie dekadę stanowił o sile defensywnej zespołu z Madrytu. Był podstawą trzykrotnego triumfu w Lidze Mistrzów.
Kibice najbardziej obawiać się mogli utraty Sergio Ramosa, który był kimś więcej dla zespołu niż tylko obrońcą. Odejście Varane’a nie brzmiało już tak dramatycznie. Francuski stoper od mundialu w 2018 roku regularnie obniżał swoją dyspozycję sportową. Ramos wciąż utrzymywał wysoki poziom, a dodatkowo był kapitanem i największym liderem szatni Realu Madryt.
To właśnie utraty lidera, wodza i kapitana można było obawiać się najbardziej. Ramos był najważniejszym piłkarzem w całej szatni, głosem zespołu w oczach trenera. Ramos to po prostu żywa legenda zespołu z Santiago Bernabeu. W ich miejsce postawiono na nieopierzonego Edera Militao oraz nową „4” w postaci Davida Alaby, który miał przejąć właśnie rolę Ramosa.
Austriacki lider w Madrycie
Gdy patrzymy na Davida Alabę w obecnym sezonie, widzimy bez wątpienia człowieka skupionego na celach, jakie są postawione. Zdarzają się małe pomyłki, błędy, przez które Real Madryt traci gole, to fakt. Jednak Alaba jest dla „Los Blancos” kimś więcej niż tylko środkowym obrońcą. Alaba jest zwyczajnie szefem mentalnym i sportowym.
Przejął bez wahania numer cztery na plecach i gra tak jak jego poprzedni właściciel. Nie bał się wziąć na swoje barki wielkiej odpowiedzialności, jaką jest prowadzenie gry defensywnej Realu Madryt, a dodatkowo pokazuje także znakomitą jakość gry defensywnej oraz w wyprowadzeniu piłki.
– Sergio Ramos to absolutna legenda. Jego występy na boisku i poza nim czynią z niego wzór. Ale jestem Alaba i nie chcę być z nikim porównywany. Chcę tutaj napisać własną historię – David Alaba dla dziennika „Marca”.













