Obiegła nas wiadomość, że wraz z końcem przygody Roberta Lewandowskiego w LaLiga kończy się także współpraca Eleven Sports z Canal+. Od nowego sezonu francuski gigant pozyskał wyłączne prawa do emisji hiszpańskiej ekstraklasy, co kończy sublicencję Eleven. Ten przykład to jedynie wierzchołek góry lodowej. Postronny widz nie zdaje sobie nawet sprawy, jakie zacięte bitwy toczą się za zamkniętymi drzwiami największych stacji telewizyjnych.
Gdy słychać pierwszy gwizdek w meczu, miliony Polaków siadają przed ekranami. Dla większości z nich to po prostu piłka — emocje, passa, kolejny punkt w tabeli. Dla klubów, ligi i nadawców to jednak coś znacznie więcej: wieloletni kontrakt, który decyduje o tym, czy drużyna może pozwolić sobie na sensowny transfer, czy znowu będzie wiązać koniec z końcem. Prawa telewizyjne stały się ukrytym boiskiem, na którym toczy się równie zacięte spotkanie jak to na murawie.
Od anteny do platformy
Jeszcze dwie dekady temu mecze najwyższych klas rozgrywkowych kojarzyły się przede wszystkim z publiczną telewizją. Dziś obraz jest zupełnie inny. Komercyjni nadawcy, platformy streamingowe i cyfrowe pakiety zdominowały rynek, a największe ligi świata co sezon negocjują umowy, od których zależy kondycja finansowa całych rozgrywek. Warto wspomnieć, że sama Premier League z tytułu praw transmisyjnych inkasuje co roku blisko 4 miliardy euro, które są dzielone pomiędzy wszystkie kluby ligi.
Warto przypomnieć, że przełom nastąpił wraz z wejściem na rynek prywatnych graczy, którzy zaczęli traktować piłkę nożną nie jako uzupełnienie ramówki, lecz jako produkt premium. Canal+ przez lata pozostawał głównym symbolem tej zmiany, budując wokół piłki nożnej narrację prestiżu i ekskluzywności. Z czasem doszły kolejne stacje – Polsat Sport, Eurosport, Eleven Sports. Kibic przestał być tylko widzem, a stał się klientem, o którego uwagę rywalizują media na wielu frontach. Jednak im większa zależność ligi od telewizji, tym większa presja na wyniki negocjacyjne. Każdy spadek oglądalności, każda kontrowersja wokół podziału środków i każdy sezon bez wyraźnego lidera sportowego potrafią obniżyć wartość całego produktu.













