Po odejściu Cristiano Ronaldo Real Madryt nie jest już takim hegemonem europejskich rozgrywek. W zeszłym sezonie potrafił wygrać, czy może raczej wymęczyć, mistrzostwo Hiszpanii. Ale w Lidze Mistrzów już nie było tak kolorowo, bo odpadł już w 1/8 finału, przegrawszy dwa razy po 1:2 z Manchesterem City. Ten sezon zaczął się słabo. Porażka z Szachtarem 2:3 oraz remis 2:2 z Borussią Moenchengladbach nie napawały optymizmem. Dodatkowo oprócz wyników sama gra madrytczyków bardzo męczyła oko. Potem przyszły dwa zwycięstwa nad Interem, czyli teoretycznie najsilniejszym rywalem w grupie, ale potem znów potknięcie z Szachtarem. Wczoraj udało się pokonać Borussię 2:0 i awansować z pierwszego miejsca dalej.
Jednak to nie jest wyczyn, który może cieszyć madryckich kibiców. Ale jest coś, co jednak może obudzić nadzieję na lepsze jutro. Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że był to najlepszy mecz Realu Madryt od czasów wybuchu epidemii. Może rywal nie był zespołem z europejskiego topu, ale gra madrytczyków naprawdę mogła się podobać. Kolejne ataki, ostrzeliwanie bramki rywala, pewność w defensywie i pełna kontrola – dawno nie widzieliśmy tego wszystkiego w jednym meczu Realu. Pytanie tylko, czy to mecz, który będzie przebudzeniem i zwiastunem rosnącej formy, czy jednak świąteczny prezent pod choinkę dla kibiców.
Mentalność
Wydaje się, że to jest kluczowe w ekipie ze stolicy Hiszpanii. Po to też był w trybie awaryjnym ściągany z powrotem Zinedine Zidane. Przecież Real Madryt nie ma piłkarzy, których trzeba szkolić i uczyć. To są zawodnicy, którzy wygrywali już wszystko w Europie i na świecie. Potrzebny był ktoś wielki, z wielkim nazwiskiem i autorytetem, tak by spoić szatnię i wydobyć z nich chęć wygrywania. Zidane był pierwszym trenerem, który potrafił wyjaśnić Cristiano, że ten nie musi grać w każdym meczu od początku do końca.
W tym sezonie jest w Madrycie problem z mentalnością. Real potrafi się spiąć na ważne mecze z Barceloną, Sevillą czy wczorajszy decydujący o awansie z Borussią. Warto zauważyć, że wskazane ekipy są zespołami z wysokiej półki i grają otwarty futbol. Real Madryt ma przede wszystkim kłopoty z drużynami słabszymi. Z jednej strony nie potrafi się zmotywować. Futbol jest takim sportem, że bez ciężkiej pracy i chęci wygrywania można polec z każdym. Jednak z drugiej strony czemu się dziwić. Tacy zawodnicy, jak: Kroos, Modrić czy Benzema mierzyli się już z Bayernem, Barceloną, Manchesterem City czy Liverpoolem. Niełatwo się zmotywować na Szachtar czy Cadiz.










