Trener Interu Mediolan, Claudio Ranieri, podkreślił, że w jego zespole nie ma podziałów, mimo fatalnej ostatnimi czasy formy.
„Nerazzurri” z ostatnich sześciu meczów wygrali zaledwie jeden i spadli na siódme miejsce w tabeli Serie A. Mimo to włoski menedżer czuje wsparcie właściciela klubu, Massimo Morattiego, i wierzy, że środowe spotkanie 1/8 finału Ligi Mistrzów z Marsylią może być jakimś punktem zwrotnym.

– Nigdy nie czułem się odizolowany od klubu czy prezesa Morattiego. Tak naprawdę to czuję silną więź z nim, z Marco Brancą [dyrektorem sportowym – przyp. red.], a także z całym sztabem. Nie ma podziałów w szatni. Wszyscy pracujemy jak szaleni, ponieważ jeśli wyniki nie są dobre, musisz pracować dwa razy ciężej. Bądźmy szczerzy, nie mamy dobrego wytłumaczenia. Kiedy przybyłem do Interu, wygraliśmy siedem meczów z rzędu, zanim się zagubiliśmy. Musimy na nowo odkryć pokorę, by wrócić do dobrej gry.
– Teraz mierzymy się z Marsylią, wiedząc, że możemy się odbudować i zakończyć sezon w najlepszy możliwy sposób. Musimy zareagować na te przeciwności losu. Powiedziałem zawodnikom, że prawdziwą siłę grupy można zobaczyć, kiedy wszystko idzie źle. Musimy udowodnić, że możemy sobie poradzić w tym trudnym okresie. Tak naprawdę futbol jest niczym innym jak małą metaforą życia.
yhymm pie.rdolenie inte sie sypie panie ranieri