Raków Częstochowa zremisował 2:2 z Hajdukiem Split w pierwszym meczu IV rundy eliminacji do Ligi Konferencji Europy. Medaliki dwukrotnie musiały odrabiać straty, a wyrównującą bramkę w ostatniej akcji spotkania zdobył Lamine Diaby-Fadiga. Wynik daje Częstochowianom realne szanse na awans, choć sam występ zespołu Dawida Kroczka pozostawił sporo do życzenia.
Raków mimo problemów dał radę, ale mógł mieć więcej
Raków Częstochowa zdawał sobie sprawę, iż gra w Splicie prosta nie będzie. Już od początku klimat na stadionie Hajduka był typowy dla regionu Bałkanów. Chorwaccy kibice od 16 lat czekają, aż ich klub w końcu zagra jesienią w europejskich pucharach. Sam mecz od początku był pod dyktando Hajduka, który już w pierwszych minutach mógł strzelić bramkę. Po błędzie w rozegraniu Frana Tudora przed świetną sytuacją stanął Abdoulie Sanyang, lecz dzięki asekuracji Stratósa Svarnasa ostatecznie nie doszło do groźnego strzału.
Do około 10. minuty spotkania to Hajduk pewnie prowadził grę. Później jednak do głosu stopniowo zaczął dochodzić Raków, który początkowo postraszył rywali dośrodkowaniem Michaela Ameyawa. W kolejnych minutach drużyna trenera Kroczka złapała pewność siebie, szczególnie gdy znajdowała się na połowie gospodarzy. Sam Hajduk tylko czekał na dogodną sytuację, która ostatecznie nadarzyła się w 21. minucie spotkania. Bardzo dobrym przerzutem popisał się Ron Raci, który zagrał na lewą stronę do Sanyanga. Ten w efektowny sposób ograł Svarnasa, a następnie popisał się świetnym dośrodkowaniem do Michele Šego. Chorwat potężnym uderzeniem głową pokonał Kacpra Trelowskiego, wyprowadzając Hajduk na prowadzenie.
Radość gospodarzy trwała jednak tylko sześć minut, bo kapitalną akcję przeprowadził Erik Otieno. Kenijczyk świetnym rajdem po lewej stronie wypracował sobie przestrzeń do zagrania. Ostatecznie lekkim dośrodkowaniem znalazł Mahira Emreliego, a ten strzałem głową wpakował piłkę do siatki. Od tej pory mecz stał się bardzo wyrównany. Hajduk nadal dochodził do sytuacji, jednak żadna z nich nie była na tyle klarowna, aby realnie zagrozić bramce Rakowa. Taką okazję miał za to Raków tuż przed zakończeniem pierwszej połowy spotkania. Mocnym strzałem z dystansu popisał się Oliwier Kwiatkowski, którego uderzenie było bardzo niewygodne. Na tyle, że bramkarz gospodarzy nie zdołał złapać piłki, a futbolówka spadła pod nogi Ameyawa. Niestety wahadłowy Rakowa nie zdołał tego wykorzystać i po jego strzale piłka trafiła w słupek.
Po pierwszej połowie Raków mógł zdecydowanie osiągnąć lepszy rezultat. Mimo problemów z początku spotkania Hajduk wyraźnie się pogubił i nie był już tak groźny, jak mogło się wydawać. Druga połowa przyniosła jednak najgorszy początek, jaki tylko mógł.
Halo #RakówNaX, 15 minut na zaparzenie melisy i wracamy do WALKI! 🔥#HAJRCZ pic.twitter.com/vk7QIsUSBj
— Raków Częstochowa (@Rakow1921) August 20, 2026
Strata bramki, słaba gra i uratowany remis – realia obecnego Rakowa
Raków Częstochowa już na początku drugiej połowy stracił gola po bardzo dobrym uderzeniu z dystansu Dalissona. Generalnie początek drugiej części gry przyniósł trzy groźne sytuacje dla gospodarzy. Ostatecznie skończyło się tylko na jednym straconym golu, a sam Hajduk już w 54. minucie spotkania miał bardzo poważny problem. Adrion Pajaziti za swój bandycki faul na Fadidze słusznie otrzymał czerwoną kartkę. Wydawało się, że Raków po raz kolejny dostał dar od losu w postaci gry w przewadze. Mimo tego atutu zespół Dawida Kroczka zwyczajnie wyglądał tak, jak obecnie widzimy go w PKO Ekstraklasie. Pierwsza połowa była naprawdę dobra i wystarczyło zagrać coś bardzo podobnego. Przez sporą większość drugiej części spotkania widzieliśmy jednak problem, z którym ten klub bez wątpienia zmaga się od dawna.
Większość ataków Rakowa opierała się na grze w poprzek boiska, kierowaniu piłki na skrzydła lub próbach strzałów z dystansu. Jedynym wyjątkiem była sytuacja z 64. minuty, w której bardzo dobrą akcję przeprowadzili Vladyslav Kochergin, Michael Ameyaw oraz Tomasz Pieńko. Były zawodnik Zagłębia Lubin miał ciekawą sytuację, jednak jego strzał był zbyt słaby, aby pokonać bramkarza. Dalsza część meczu to dosłownie Raków, który znamy z naszej ligi. Niby próbuje, ale gra tak, jakby nie był w stanie zrobić czegoś więcej. Taki stan rzeczy utrzymywał się aż do 90. minuty. Wtedy Medaliki zaczęły w końcu tworzyć sytuacje. Swoje okazje mieli kolejno Tomasz Pieńko oraz Diaby Fadiga, lecz ich strzały nie znalazły drogi do siatki.
Ostatecznie jednak Raków, mimo bardzo słabej gry, zdołał wyrównać w ostatniej akcji meczu. Wszystko za sprawą Lamina Fadigi, który w imponujący sposób ominął obrońcę i uderzył w krótki róg bramki. Francuz tym samym stał się bohaterem, mimo że przez większość spotkania był praktycznie niewidoczny. Raków przywozi do Częstochowy solidny wynik i ma realną szansę na awans. Problem w tym, że sama gra jest po prostu dramatyczna.
Jakie szanse mają Medaliki w rewanżu?
Raków Częstochowa po tym spotkaniu na pewno nie jest w złej sytuacji. Remis w wyjazdowym spotkaniu z Hajdukiem Split to wynik, który przed meczem wielu kibiców wzięłoby w ciemno. Hajduk miał w tym meczu swoje okazje i spokojnie mógł zdobyć więcej bramek. I właśnie tutaj leży główna obawa wobec Rakowa, który od dłuższego czasu prezentuje się naprawdę mizernie. Rewanż będzie więc niezwykle ważny nie tylko z perspektywy europejskich pucharów. Może się on okazać również kluczowy dla przyszłości Dawida Kroczka w klubie. Ewentualna porażka i odpadnięcie z Hajdukiem z pewnością zwiększyłyby presję na szkoleniowca, szczególnie że obecna gra zespołu nie daje zbyt wielu powodów do optymizmu.
Niemniej jednak szanse na awans nadal są i przy odpowiednim planie taktycznym Raków może osiągnąć swój cel. Częstochowianie mieli w tym meczu momenty, w których prezentowali się naprawdę nieźle. Jeśli Medaliki byłyby w stanie rozegrać dwie równorzędne połowy i wykorzystać swoje sytuacje, ich sytuacja w tym dwumeczu znacznie by się poprawiła. Raków nie znajduje się jeszcze w sytuacji bez wyjścia. Przed nim najważniejsze 90 minut tego dwumeczu, które może dać drużynie nie tylko awans, ale również trochę spokoju i nadziei na to, że obecne problemy uda się w końcu zażegnać.
W rewanżu GRAMY RAZEM! 🔥
Zapis konferencji ▶️ https://t.co/W1iCxjZoCC#HAJRCZ pic.twitter.com/w3jl8sk0HK
— Raków Częstochowa (@Rakow1921) August 20, 2026
Zobacz także:
Górnik Zabrze vs. AS Monaco – kolejny europejski wieczór przy ulicy Roosevelta 81.