Górnik Zabrze nie zdołał sprawić niespodzianki w rewanżowym starciu z AS Monaco. „Trójkolorowi” zaprezentowali się słabo i bez większej energii, co rywale bezlitośnie wykorzystali. Zabrzanie wysoko przegrali 1:4, a o losach spotkania przesądziły trafienia Parisa Brunnera, Mamadou Coulibaly’ego, Aleksandra Golovina i Miki Bieretha.
W pierwszym spotkaniu rozegranym w Zabrzu Górnik postawił się AS Monaco, ale po emocjonującym meczu musiał uznać wyższość rywala, przegrywając 2:3. Do Francji przyjechało ponad 800 kibiców polskiej drużyny, którzy wierzyli, że jednobramkową stratę da się odrobić.
Michal Gasparik zdecydował się na cztery zmiany w wyjściowej jedenastce w porównaniu z pierwszym spotkaniem. W defensywie Josemę i Erika Janzę zastąpili Paweł Bochniewicz oraz Ondrej Zmrzlý, natomiast w środku pola od 1. minuty pojawił się Kacper Urbański kosztem Paulo Bernardo. Zmiana nastąpiła również na środku ataku, gdzie zamiast Erika Prekopa szansę otrzymał Sondre Liseth. Zmiany jednak nic nie dały, a Górnik przegrywał do przerwy z AS Monaco 0:2.
Brunner przełamuje defensywę Górnika
Mimo widocznej przewagi AS Monaco od pierwszych minut, Górnik cierpliwie czekał na swoje szanse i próbował odgryzać się w ofensywie. „Les Monégasques” często popełniali błędy w rozegraniu, jednak skutecznie bronili dostępu do własnej bramki. W 30. minucie udokumentowali swoją przewagę i wyszli na prowadzenie. Paris Brunner finezyjnym strzałem zza pola karnego posłał piłkę pod poprzeczkę bramki strzeżonej przez Schulze.












