PSG jest w trakcie wyczerpującego okresu. Po krótkich przygotowaniach „Les Parisiens” musieli zawalczyć o Puchar Francji z Saint-Etienne. Dzisiaj, podczas boju o Puchar Ligi, zostali ponownie zmuszeni do walki, tym razem przez Lyon. Następnym poważnym wyzwaniem ma być Atalanta, która już czeka na utarcie nosa faworytom.
Thomas Tuchel, jak sam powiedział na przedmeczowej konferencji prasowej, uwielbia grać o puchary. W jego opinii stanowi to dla zespołu dodatkową mobilizację. Niemiecki szkoleniowiec wspominał również o możliwych rozwiązaniach taktycznych przeciwko Lyonowi. PSG tradycyjnie miało postawić na wysoki pressing i dużą intensywność. Oczywistym wyborem wydawało się 4-3-3, ale w jednej z wypowiedzi wspomniano również o wariancie 4-4-2. Ostatecznie skład nie zaskoczył. Brakowało w nim jedynie Kyliana Mbappe, który przypłacił kontuzją brutalny faul Loica Perrina podczas finału Coupe de France.
Lyon przystępował do tego meczu w roli outsidera. Rudi Garcia mimo wszystko zapowiadał, że widzi szansę dla swojej drużyny. Wierzył, że przy maksymalnym wysiłku jego podopieczni są w stanie sprawić sensację i zdobyć Puchar Ligi Francuskiej. Wspomniał też o zmianach w składzie w porównaniu z poprzednim spotkaniami. Faktycznie, zdecydował się na formację 3-5-2. Mogło to stanowić pewne zaskoczenie, choć Rudi Garcia już dużo wcześniej kombinował z takim ustawieniem. Mimo przedmeczowej zapowiedzi w kadrze nie było Cipriana Tatarusanu.
Nic nowego
Co by się nie działo, PSG będzie wychodziło z pressingiem wysoko. Od początku gracze Lyonu byli nękani przez piłkarzy z Paryża, który szukali błędów przeciwnika i szybkich akcji. Zawodnicy Rudiego Garcii podczas prób przedostania się pod pole karne regularnie korzystali z bocznych sektorów boiska. Jednakże przerażała niedokładność krótkich podań oraz dośrodkowań. Zaangażowana drużyna ze stolicy mogłaby to bez problemu wykorzystać.











