Remisami zakończyły się oba mecze grupy F. Faworyzowane PSG i Athletic Bilbao nie dały rado odpowiednio Slovanowi Bratysława (0:0) i Salzburgowi (2:2).
Slovan Bratysława – Paris Saint-Germain
Nasi południowi sąsiedzi przed tym spotkaniem byli skazywani na pożarcie, tym bardziej po zamianach, jakie latem przeszła ekipa ze stolicy Francji. W pierwszej jedenastce gości zabrakło co prawda bramkostrzelnego Kevina Gameiro (lider klasyfikacji strzelców Ligue 1 – osiem goli), ale trener Antoine Kombouare mógł straszyć taki nazwiskami jak Nene czy Jeremy Menez. Przede wszystkim jednak oczy kibiców zwrócone były w kierunku Argentyńczyka Javiera Pastore, który już wielokrotnie udowadniał, iż swoim geniuszem jest w stanie przechylić szalę zwycięstwa w każdej rywalizacji.

Paryżanie nie zachwycali jednak w pierwszych 45 minutach. Nie mieli pomysłu na dobrze zorganizowaną słowacką defensywę i z trudem dochodzili do dogodnych sytuacji. Dość powiedzieć, że to gospodarze jako pierwsi oddali groźne uderzenie w kierunku bramki. Szczęścia w 22. minucie spróbował kapitan, Igor Żofcak, którego strzał końcówkami palców wybił na rzut rożny Nicolas Douchez, zastępujący tego wieczoru włoskiego golkipera Salvatore Sirigu.
Z każdą kolejną minutą obecny lider francuskiej ekstraklasy coraz śmielej poczynał sobie jednak pod bramką przeciwników. Problem był w tym, iż uderzenia albo nie odnajdywały swego celu, albo trafiały dokładnie w vis a vis Doucheza, Lucasa Hrosso. Tak zakończyli swoje akcje również Mevlut Erding i Jeremy Menez, którzy choć z dystansu nie strzelali, to jednak nie potrafili minąć słowackiego bramkarza, gdy pierwszy z nich otrzymał w polu karnym świetnie prostopadłe podanie od Nene, a drugi indywidualną akcją uwolnił się spod opieki obrońców.
Na zakończenie poczynań pierwszej odsłony PSG rozegrało szybką, składną akcję, którą zakończyło zgranie Erdinga do Pastore i tylko ofiarna interwencja jednego z obrońców uchroniła zespół przed stratą gola do szatni.
Po przerwie żwawiej zaatakowali, co nie było niespodzianką, goście, których jeden punkt zdobyty na Słowacji cieszyć na pewno nie mógł. Zaraz po zmianie stron bliski otwarcia wyniku był Zoumana Zamarz. Obrońca celnie główkował po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Wydawało się, że wszystko zmierza w odpowiednim kierunku i wyjście na prowadzenie paryżan było jedynie kwestią czasu.












