W meczu we mgle Zagłębie Lubin pokonało 1:0 PGE GKS Bełchatów. Obaj trenerzy wydawali się w miarę zadowoleni z gry swoich zespołów.
Zagłębie zdobyło gola w 89. minucie po strzale Łukasza Hanzela. Bramka stracona w końcówce na pewno była przykrym doświadczeniem dla Michała Probierza.

– Zdawaliśmy sobie sprawę, że Zagłębie po zwycięstwie nad Górnikiem Zabrze nabrało pewności siebie. Na początku rywale starali się nas zdominować i oddali jeden groźny strzał – powiedział Probierz. – My także próbowaliśmy walczyć i nasze ustawianie pozwalało na wyprowadzenie kontrataków, ale szkoda, że nie udało nam się lepiej dograć kilku piłek. Porażka boli, bo straciliśmy gola w ostatnich minutach, ale taka jest piłka i po raz kolejny okazało się, że trzeba walczyć do końca. Widzę u chłopaków duże zaangażowanie i chęć gry.
Trener GKS-u widział chęć gry, z kolei Pavel Hapal stwierdził, że z trybun zapewne nic nie było widać. A wszystko przez gęstą mgłę, która pokryła boisko.
– Po takim spotkaniu mogę powiedzieć wszystko, bo byłem najbliżej boiska, a przez mgłę z trybun niewiele było widać. Był to więc bardzo ładny mecz i oglądaliśmy dużo sytuacji podbramkowych, a tak na poważnie: dla nas najważniejsze były dzisiaj punkty. Staraliśmy się nie popełnić błędów z tyłu, bo we wcześniejszych spotkaniach to była przyczyna porażek. Tych błędów nie zrobiliśmy i spokojnie czekaliśmy na okazje do zdobycia bramki. Dwa razy na drodze stanęła nam poprzeczka, a w 89. minucie bardzo dobrze zachował się Hanzel i zdobył gola. Wydaje mi się, że byliśmy trochę lepsi niż Bełchatów, który stwarzał zagrożenie głównie po kontratakach i stałych fragmentach gry.
Zagłębie dzięki zwycięstwu może oddalić się od strefy spadkowej. Natomiast GKS Bełchatów pozostaje na dnie ligowej tabeli i jego sytuacja z kolejki na kolejkę jest coraz gorsza.











