Borussia Dortmund oraz Tottenham Hotspur Londyn utworzyły trzecią parę niemiecko-angielską w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Faworytem według wielu tym razem jest będąca w imponującej formie drużyna z Niemiec, ale i Tottenham ma swoich zwolenników. Dwumecz zatem zapowiada się na niezwykle interesujący i wyrównany.
Tak jednak można zapowiadać każdą z par. Każdy dwumecz w trwającej edycji Ligi Mistrzów będzie miał w sobie to coś. Kibice będą mogli emocjonować się kilkoma innymi, bardziej medialnymi spotkaniami z udziałem większych klubów. Co jednak może przyciągnąć do opisywanej pary?
Z pewnością obecna forma to jeden z powodów, dla których warto poświęcić te kilka godzin. Borussia Dortmund pod wodzą Luciena Favre mknie po mistrzowską paterę, a zachwytom nad grą „Żółto-czarnych” nie ma końca. Tottenham również w swojej lidze ma szanse na mistrzostwo, lecz pozostaje w cieniu rywalizacji pomiędzy Liverpoolem a Manchesterem City.
Grzechem odpuścić byłoby ten dwumecz chociażby z innego powodu. Łukasz Piszczek i spółka wciąż pamiętają wcześniejsze porażki z ekipą z White Hart Lane. Dlatego za wszelką cenę będą chcieli się odgryźć. Ich rywale jednak mają swoje cele.
„Koguty” chciałyby zapewne dorównać bardziej renomowanym ekipom z Anglii, a awans do kolejnej fazy rozgrywek z pewnością w tym by pomógł angielskiemu klubowi.
W cieniu Kloppa
Od czasów Jürgena Kloppa w Dortmundzie nie potrafiono znaleźć trenera, który by dorównał sukcesom zdobytym przez obecnego dziś szkoleniowca FC Liverpool. Thomas Tuchel, mimo że miał całkiem silny zespół, nie potrafił z niego wyciągnąć tego, co zrobił Klopp. Peter Bosz zobaczył, że to, co udało mu się w Ajaksie Amsterdam, jest niezwykle trudne do wykonania w Dortmundzie.
W końcu władze BVB znalazły najwidoczniej złoty środek na problemy zwane ogólnie głodem sukcesu. Lucien Favre od pewnego czasu przymierzany był do roli sternika drużyny i z początkiem sezonu 2018/2019 dostał możliwość poprowadzenia niemieckiego giganta. Ten pod jego wodzą daje radość swoim kibicom i przypomina wielu potęgę Kloppa.
Co najważniejsze, Borussia w końcu stała się rywalem godnym Bayernu, a w dodatku pewnie kroczy po paterę, jakby ta należała już do nich. Nawet w bezpośrednim starciu górą był zespół z Zagłębia Ruhry.
Także i w Lidze Mistrzów Borussia radziła sobie dotąd dobrze. Wykorzystała słabą formę najgroźniejszych rywali, czyli Atletico Madryt oraz AS Monaco. Zrobiła swoje, awansując, i natrafiła znowu na trudnego rywala, dobrze znanego z ostatnich lat, z którym musi wyjaśnić kilka spraw.
Zdrowy Reus to silna Borussia
Nie ulega wątpliwości, że o dobre wyniki bez Marco Reusa byłoby zdecydowanie trudniej. Niegdyś wielki talent, wyhamowany przez kontuzje, w tym sezonie jest motorem napędowym, sercem, kimś, bez kogo Borussia nie byłaby w tym miejscu, w którym jest obecnie. O tym świadczą wyniki i pozycja, jaką cieszy się w zespole Niemiec. Podobnego zdania jest Julia Kramek, która reprezentuje polską stronę Borussii:











