Ponowne spotkanie. Borussia chce ubić „Koguty”


W poprzednich rozgrywkach górą byli piłkarze z Londynu, jak będzie tym razem?

13 lutego 2019 Ponowne spotkanie. Borussia chce ubić „Koguty”

Borussia Dortmund oraz Tottenham Hotspur Londyn utworzyły trzecią parę niemiecko-angielską w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Faworytem według wielu tym razem jest będąca w imponującej formie drużyna z Niemiec, ale i Tottenham ma swoich zwolenników. Dwumecz zatem zapowiada się na niezwykle interesujący i wyrównany.


Udostępnij na Udostępnij na

Tak jednak można zapowiadać każdą z par. Każdy dwumecz w trwającej edycji Ligi Mistrzów będzie miał w sobie to coś. Kibice będą mogli emocjonować się kilkoma innymi, bardziej medialnymi spotkaniami z udziałem większych klubów. Co jednak może przyciągnąć do opisywanej pary?

Z pewnością obecna forma to jeden z powodów, dla których warto poświęcić te kilka godzin. Borussia Dortmund pod wodzą Luciena Favre mknie po mistrzowską paterę, a zachwytom nad grą „Żółto-czarnych” nie ma końca. Tottenham również w swojej lidze ma szanse na mistrzostwo, lecz pozostaje w cieniu rywalizacji pomiędzy Liverpoolem a Manchesterem City.

Grzechem odpuścić byłoby ten dwumecz chociażby z innego powodu. Łukasz Piszczek i spółka wciąż pamiętają wcześniejsze porażki z ekipą z White Hart Lane. Dlatego za wszelką cenę będą chcieli się odgryźć. Ich rywale jednak mają swoje cele.

„Koguty” chciałyby zapewne dorównać bardziej renomowanym ekipom z Anglii, a awans do kolejnej fazy rozgrywek z pewnością w tym by pomógł angielskiemu klubowi.

W cieniu Kloppa

Od czasów Jürgena Kloppa w Dortmundzie nie potrafiono znaleźć trenera, który by dorównał sukcesom zdobytym przez obecnego dziś szkoleniowca FC Liverpool. Thomas Tuchel, mimo że miał całkiem silny zespół, nie potrafił z niego wyciągnąć tego, co zrobił Klopp. Peter Bosz zobaczył, że to, co udało mu się w Ajaksie Amsterdam, jest niezwykle trudne do wykonania w Dortmundzie.

W końcu władze BVB znalazły najwidoczniej złoty środek na problemy zwane ogólnie głodem sukcesu. Lucien Favre od pewnego czasu przymierzany był do roli sternika drużyny i z początkiem sezonu 2018/2019 dostał możliwość poprowadzenia niemieckiego giganta. Ten pod jego wodzą daje radość swoim kibicom i przypomina wielu potęgę Kloppa.

Co najważniejsze, Borussia w końcu stała się rywalem godnym Bayernu, a w dodatku pewnie kroczy po paterę, jakby ta należała już do nich. Nawet w bezpośrednim starciu górą był zespół z Zagłębia Ruhry.

Także i w Lidze Mistrzów Borussia radziła sobie dotąd dobrze. Wykorzystała słabą formę najgroźniejszych rywali, czyli Atletico Madryt oraz AS Monaco. Zrobiła swoje, awansując, i natrafiła znowu na trudnego rywala, dobrze znanego z ostatnich lat, z którym musi wyjaśnić kilka spraw.

Zdrowy Reus to silna Borussia

Nie ulega wątpliwości, że o dobre wyniki bez Marco Reusa byłoby zdecydowanie trudniej. Niegdyś wielki talent, wyhamowany przez kontuzje, w tym sezonie jest motorem napędowym, sercem, kimś, bez kogo Borussia nie byłaby w tym miejscu, w którym jest obecnie. O tym świadczą wyniki i pozycja, jaką cieszy się w zespole Niemiec. Podobnego zdania jest Julia Kramek, która reprezentuje polską stronę Borussii:

Jeszcze jakiś czas temu mimo pechowego remisu z Eintrachtem Frankfurt powiedziałabym bez wahania, że faworytem jest BVB. Teraz tego nie jestem już taka pewna. Spodziewam się dość wyrównanego meczu. Jeżeli Reus wróci na ten mecz, może dać wiele drużynie – choćby mentalnie, ale również i sportowo – oceniła szanse lidera Bundesligi.

O takiego kapitana trudno. Reus zawsze miał w sobie to coś, robił różnicę, wpływał na przebieg meczu. W lidze strzelił 13 goli i dołożył dziewięć asyst. Zdecydowanie gorzej wygląda jego statystyka w Lidze Mistrzów. Możliwe jednak, że tej w pierwszym meczu nie poprawi z powodu, a jakby inaczej, urazu. Jaki zatem byłby plan B?

Wtedy spodziewałabym się podobnej jedenastki, jaką oglądaliśmy w meczu z Hoffenheim, czyli Philippa wypełniającego lukę w składzie. Może też jednak zdarzyć się tak, że trener da szansę od pierwszych minut Paco. Ponadto Borussia pokazała w meczu z Hoffenheim, że bez Reusa nie musi być słabsza. Czasem po prostu brakuje koncentracji i gubi nadmierna pewność siebie przy korzystnym wyniku – skomentowała.

Druga sprawa dotyczy natomiast tego, jak Borussia będzie chciała zacząć spotkanie z Anglikami. Z jednej strony może zaatakować już od pierwszych minut, co jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. Z drugiej jednak niewykluczone, że nie zechce ryzykować, zważając na szybkie kontry przeciwnika.

Borussia lubi i potrafi grać ofensywnie. Być może właśnie ofensywną dominacją będzie chciała wykorzystać problemy kadrowe Tottenhamu. Mimo pechowych ostatnich spotkań spodziewam się Dortmundu, który będzie próbował szybko objąć prowadzenie – uznała.

Nie zapominając o obronie

Zespół z Dortmundu to jednak nie tylko siła z przodu w postaci Marco Reusa czy Paco Alcacera. Wiele jakości wnoszą także inni, młodzi piłkarze, tacy jak Jadon Sancho czy chociażby Jacob Bruun Larsen. W dodatku świetnie w tym sezonie radzi sobie środek drugiej linii z Axelem Witselem i Thomasem Delaneyem.

Marcusbanks7.com

Niepewna może być jednak gra obrony. Warto zauważyć, że to także formacja składająca się z niezbyt doświadczonych zawodników. Największy problem może dotyczyć środka obrony. Manuel Akanji dopiero wraca po kontuzji, a w nie najlepszej dyspozycji jest inny z pary stoperów – Abdou Diallo – co nie uszło uwadze redaktorce Borussia.com.pl:

Niestety to nie jest jeszcze czas Akanjiego, który wraca do pełni sprawności po kontuzji. Diallo nie jest ostatnio, moim zdaniem, w optymalnej dyspozycji. Postawiłabym na: Piszczka, Weigla, Topraka i Hakimiego – zaznaczyła.

Jak „Kogut”

Tottenham Hotspur Londyn od kilku lat należy do ścisłej czołówki w lidze. Jednak nazwa Tottenham nie powoduje pojawienia się gęsiej skórki u rywali, tak jak jest to w przypadku Manchesteru United, Manchesteru City czy Liverpoolu, których marka sprawia ogromne emocje. Ale czy to powód, by czuć się gorszym? Nie!

Podopieczni Mauricio Pochettino żyją w cieniu City i Liverpoolu, ale jak równy z równym walczą o najważniejsze trofeum w Anglii. I kto wie, czy w bitwie pomiędzy dwiema wielkimi firmami nie skorzysta zgodnie z powiedzeniem ten trzeci. Pytanie tylko, czy priorytetem okażą się rozgrywki krajowe, czy europejskie.

Rywalizacja z Borussią jest z gatunku, o których się marzy. Liga Mistrzów to wielkie wydarzenie i Tottenham będzie chciał cieszyć się chwilą. Drużyna nie odpuści meczu i zawalczy o swoje. W lidze angielskiej dystans może nie jest zbyt wielki, ale potencjał czołówki jest zbyt duży i trudno się spodziewać, by Tottenham mógł rywalizować o mistrzostwo.  Drużyna cieszy się chwilą, korzysta z tego, że może grać w Lidze Mistrzów, ale i będzie dążyć do najlepszych wyników na innych frontach – zaznaczył dziennikarz piszący o ekipie z Londynu.

Jeżeli jednak to się nie uda, zawsze można być stereotypowym kogucikiem, który będzie rzucał się na większych, bogatszych i silniejszych, tak jak choćby jesienią na FC Barcelona. Najbliższy rywal z elitarnej Champions League nie jest może z tej półki co wspomniana „Barca”, ale przejście takiego przeciwnika i awans do ćwierćfinału sprawią, że na londyńczyków będzie się patrzeć może z większym respektem. Niewiele jednak szans „Kogutom” daje znawca klubu – Michał Okoński.

Myślę, że Borussia Dortmund w tym najbliższym pojedynku będzie faworytem. Z racji, że ma większe doświadczenie, jest w lepszej formie i z racji tego, że prezentuje większą dojrzałość taktyczną, trzeba mimo wszystko Tottenham postawić w roli outsidera. Czwartym powodem, jaki stawiałby Borussię w roli zwycięzcy, jest fakt, o którym wspomniał również Mauricio Pochettino, czyli zmęczenie niedzielnym spotkaniem. Goście będą mieli więcej czasu na zregenerowanie sił. W dodatku nie zagra chociażby Danny Rose – ocenił szanse.

Bez Kane’a i Alliego

W boju o 1/4 finału Ligi Mistrzów Tottenhamowi może być niezwykle trudno, a wszystko z powodu urazów, jakie dopadły w ostatnich tygodniach drużynę argentyńskiego menedżera. Ten nie będzie mógł skorzystać w pierwszym meczu ze swojego najgroźniejszego strzelca – Harry’ego Kane’a.

Anglik w 22 spotkaniach Premiership zdobył 14 goli, a i w LM dołożył cztery trafienia. Bez takiego żądła trudno będzie o dobry rezultat. Niewątpliwie z nim w składzie szanse na przejście do kolejnego etapu rozgrywek byłyby łatwiejsze, jednak trzeba sobie radzić w inny sposób.

Także i brak Delle Alliego będzie odczuwalny. W drugiej linii jednak nie ma takich deficytów, jakie są w ataku, mimo to nieobecność tej klasy zawodnika klub z Londynu też pewnie odczuje. Wspomniany brak Danny’ego Rose’a też da się we znaki, a na tym nie koniec. Na szczęście w nieszczęściu sypie się także ekipa z Dortmundu.

Owszem, obie drużyny nie będą mogły skorzystać z kilku ważnych ogniw, ale sądzę, że brak między innymi Harry’ego Kane’a oraz Delle Alliego może mieć duży wpływ na dyspozycję Tottenhamu. Warto zaznaczyć, że połowa tego najgroźniejszego kwartetu odpadła. Oczywiście kilka możliwości trener będzie miał. Może Pochettino zaskoczy czymś. Spodziewałbym się np., że na lewej obronie możliwe, że zagra Jan Vertonghen, który będzie jednym z czterech obrońców, z jakimi wyjdzie zespół argentyńskiego menedżera. Nie wiem, jak może wyglądać ustawienie z przodu. Jest opcja gry z jednym zawodnikiem na szpicy, czyli Sonem wspieranym przez Eriksena czy Lamelę. Zdziwiłbym się jednak, gdyby zespół wyszedł tak ofensywnie. Myślę, że z Sonem najprędzej zagra Fernando Llorente, a pomocnicy za nimi będą bardziej też odpowiadać za grę w defensywie, mniej angażując się w ofensywie. Bardziej więc wydaje mi się, że Hiszpan zagra od pierwszej minuty ze względu na swoje doświadczenie i dyspozycję.

Po czym redaktor dodał:

– Dwaj napastnicy to więcej opcji. Wówczas drużyna mogłaby grać chociażby dłuższe piłki, licząc na zgranie gdzieś do boku. Typowo proste schematy zamiast mozolnego budowania akcji. Nie spodziewam się wymiany ciosów. Przewaga jest po stronie Borussii, taka przewaga know-how. Tottenham ma przykre doświadczenia z meczów z Juventusem, więc będzie zapewne grać ostrożniej – zakończył dziennikarz „Tygodnika Powszechnego”.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze