Nikt nie ma chyba żadnych wątpliwości, że Jerzy Brzęczek dysponuje obecnie jedną z najlepszych ofensyw w historii reprezentacji Polski. W wachlarzu swoich możliwości może uwzględnić trzech czołowych napastników z najlepszych europejskich lig. Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik i Krzysztof Piątek – to właśnie oni w ostatnim czasie wzbudzają najwięcej dyskusji w środowisku piłkarskim. W tym artykule porównamy obecnych napastników reprezentacji Polski do tych, z którymi mieliśmy do czynienia w ostatnich kilkunastu latach. Nie zabraknie również potencjalnych wariantów, które może wykorzystać selekcjoner reprezentacji Polski.Skuteczny i rozpoznawalny na całym świecie atak – to marzenie każdego selekcjonera. Tak naprawdę niewielu ma okazję dostąpić zaszczytu posiadania takiej wartości. Swój dar od losu otrzymał jednak Jerzy Brzęczek, który właśnie rozpoczął zgrupowanie z piłkarzami naszej reprezentacji, wśród których znaleźli się Krzysztof Piątek, Robert Lewandowski i Arkadiusz Milik. Teraz polskiemu szkoleniowcowi pozostało jedno zadanie: złożyć wszystko w jedną logiczną całość, tak by działało to bez zarzutu.
Wbrew pozorom zadanie to wcale nie jest takie łatwe. Jak już wiadomo, na trzech napastników raczej nie zagramy. Dał nam to do zrozumienia Jerzy Brzęczek podczas poniedziałkowej konferencji. Skutkiem tej decyzji jest rezygnacja z przynajmniej jednego z wymienionych napastników przy ustalaniu wyjściowego składu na dzisiejszy mecz.
Na tle historii…
Myślę, że warto spojrzeć na skład ofensywy, który mieli do dyspozycji selekcjonerzy w ostatnich kilkunastu latach. Pod tym względem nasza obecna siła wypada wręcz świetnie. Wystarczy zerknąć na rozgrywane w naszym kraju Euro 2012, a konkretniej na piłkarzy, których na owy turniej zabrał Franciszek Smuda. W rubryce „napastnicy” naszym oczom ukazuje się polski tercet. Jego skuteczność jednak niczym nie przypomina tej, którą prezentują wybrańcy Jerzego Brzęczka.
O ile Robert Lewandowski nie jest tu niczym zadziwiającym, to obecność Pawła Brożka i Artura Sobiecha z perspektywy czasu wydaje się trudna do zrozumienia. Ważnym aspektem jest fakt, że byli to najlepsi polscy napastnicy, z których mógł wybierać selekcjoner. Nie ma się więc co dziwić, że na listę Smudy trafili grający wtedy w Niemczech Artur Sobiech i świeżo upieczony piłkarz Celticu, Paweł Brożek. Obaj wówczas w rozgrywkach ligowych zdobyli dla swoich zespołów zaledwie po jednej bramce.
Ofensywa, którą dysponował Paweł Janas na mundialu w Niemczech, również nie wzbudzała nadmiernego podziwu w piłkarskiej Europie. Co prawda na liście znaleźli się zawodnicy AJ Auxerre czy Tottenhamu, jednak nie ma co tego porównywać z obecnym stanem naszej reprezentacji. Skuteczność na samym turnieju także wyglądała mizernie, a bramki w meczu o honor zdobywał dla nas Bartosz Bosacki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zawodnik Lecha Poznań nominalnie jest obrońcą.
Nie ukrywajmy, że Brzęczek ma w czym wybierać, a wachlarz jego możliwości jest naprawdę szeroki. Jego jedynym problemem wydaje się sprawa charakterystyki zawodników i skutecznego połączenia ich w składzie. Na jaki wariant postawi Jerzy Brzęczek? Tego nie możemy jednoznacznie stwierdzić – pozostają nam jednak spekulacje.











