Cel meczu 32. kolejki dla lidera był prosty: zgarnąć trzy punkty zapewniające awans niezależnie od wyników konkurentów. Polonia Warszawa wygrywając mecz z Olimpią, zrealizowała ten plan i może świętować powrót na zaplecze ekstraklasy po 16 latach.
Zanim doszło do omawianego meczu, rywale o awans zagrali idealnie pod „Dumę Stolicy”. W poprzedniej kolejce Stomil Olsztyn przegrał z Wisłą Puławy. Natomiast w miniony piątek Kotwica Kołobrzeg zremisowała z Motorem Lublin, o czym pisaliśmy tutaj. Takie wyniki sprawiły, że Polonia Warszawa stanęła przed wyborną szansą, aby przypieczętować mistrza (a tym samym promocję) drugiej ligi na własnym stadionie. Przeciwnik, choć teoretycznie walczył jeszcze o baraże, był ostatnio w słabej dyspozycji, co tylko zwiększało szansę stołecznej drużyny. Jedyne czego mogli się obawiać kibice „Czarnych Koszul”, to dyspozycja ich ulubieńców na własnym stadionie przeciwko drużynom grającym o pierwszą ligę. Mimo tego, nikt nie zakładał innego scenariusza niż zwycięstwo nad elblążanami.
Polonia Warszawa otworzyła Kamienną tak jak rok temu
Atmosfera wokół nadchodzącego spotkania była pełna podekscytowania. Bilety na ten mecz rozchodziły się niczym świeże bułeczki. Tak jak w zeszłym sezonie, Polonia Warszawa zdecydowała się otworzyć trybunę Kamienną z okazji możliwości awansu.
To nie był koniec atrakcji. W mediach społecznościowych można było zobaczyć akcję ultrasów, którzy zorganizowali zbiórkę na przygotowanie pokaźnej oprawy na mecz. Ponadto, do przyjścia na mecz zachęcał także były piłkarz oraz ostatni trener Polonii w ekstraklasie, Piotr Stokowiec. Wniosek nasuwał się sam: inny scenariusz niż wygrana nie wchodził w grę.











