Podział punktów na Wesserstadion


W przedostatniej, 33. kolejce Bundesligi Werder Brema zremisował na własnym stadionie z Eintrachtem Frankfurt. Biorąc pod uwagę wyniki innych spotkań, to gospodarze są zwycięzcami. Werder jest już pewny utrzymania, a Eintracht spadł z piątego miejsca na rzecz Freiburga.


Udostępnij na Udostępnij na

Gospodarze, którzy nie wygrali od jedenastu kolejek, musieli szukać dzisiaj punktów potrzebnych im w walce o utrzymanie. Natomiast dla Eintrachtu celem było utrzymanie lokaty gwarantującej grę w LE w przyszłym sezonie. Dość niespodziewanie w pierwszym składzie gości zabrakło najlepszego strzelca, Aleksa Meiera. Początek spotkania należał do bremeńczyków, którzy przejęli inicjatywę i rozgrywali piłkę. Strzału z dystansu spróbował Fritz, lecz poradził sobie z nim Nikolov. Chwilę później Petersen próbował przelobować główką bramkarza Eintrachtu. Goście wycofali się nieco i czekali na okazje do kontry. Już w początkowym fragmencie gry Japończyk Inui dwukrotnie został złapany na spalonym po próbach prostopadłych podań do niego. W 13. minucie po dośrodkowaniu z kornera i kilku przebitkach futbolówka trafiła pod nogi Hunta. Posłał bombę na bramkę rywali, ale ta wylądowała w trybunach.

Początkowe dwadzieścia minut spotkania były żwawe, lecz brakowało klarownych sytuacji. Jednak już pierwsza z nich, w 22. minucie, została zamieniona na bramkę. Po zagraniu Hunta znajdujący się ostatnio w świetnej formie De Bruyne ruszył na bramkę. Gdy już był blisko Nikolova, posłał piłkę obok jego nogi. Bułgarski bramkarz zdołał ją dotknąć, ale ta i tak wpadła do siatki. To ósma bramka Belga w tym sezonie Bundesligi. Chwilę później w dobrej sytuacji znalazł się Lakić, ale zbyt długo czekał i Prödl wygarnął mu piłkę spod nóg. Chorwat próbował wymusić rzut karny.

Stracona bramka ożywiła trochę poczynania piłkarzy z Frankfurtu. W 38. minucie brzydko zachował się obrońca Werderu, Sokratis. Upadając na murawę razem z Zambrano, przytrzymał między nogami jego rękę. Zachowanie było co najmniej dziwne. Na dwie minuty przed końcem pierwszej części gry Eintracht był bliski wyrównania. Po ładnej indywidualnej akcji Inui wycofał piętką piłkę do Oczipki, który dośrodkował w pole karne. Do piłki doszedł Russ i uderzył ją główką około pół metra nad bramkę. Na powtórce było widać, że lepiej by się to skończyło, gdyby zostawił piłkę Lakiciowi, który był tuż za nim i miałby większą szansę na pokonanie Mielitza.

Drugą połowę, podobnie jak pierwszą, gospodarze rozpoczęli z dużym animuszem, od dwóch rzutów rożnych. Dziwiła natomiast bezradność piłkarzy Eintrachtu, którzy nie wyglądali na drużynę godną reprezentowania Niemiec w europejskich pucharach. W 50. minucie z groźną kontrą wyszedł Werder, jednak Hunt niepotrzebnie spowolnił akcję i nie zakończyła się ona nawet strzałem. Już 60 sekund później kompletnie niespodziewanie goście doprowadzili do wyrównania. Jung zagrał w pole karne, do piłki doszedł, przeciskając się między dwoma obrońcami Werderu, Matmour. Algierczyk, gdy już Mielitz się położył, dokładnie podał do wbiegającego Lakicia, który dostawił nogę i cieszył się ze swojej czwartej bramki w tym sezonie.

Od utarty bramki gospodarze grali nerwowo, popełniali błędy i to goście zaczęli dominować. Między 64. a 65. minutą doszło do wymiany ciosów. Najpierw bliski strzelenia gola był Aigner dla Eintrachtu, a później Petersen dla Werderu. W obu przypadkach jednak zabrakło dokładności i chłodnej głowy. Przy akcji Werderu świetnym rajdem popisał się De Bruyne. Od tego momentu gra stała się dużo bardziej otwarta i szybsza, co dawało szanse na indywidualne rajdy. W ekipie Eintrachtu zatrważała postawa Inuiego. Japończyk zachowywał się jak jeździec bez głowy, łatwo wpadał w pułapki ofsajdowe, a gdy już miał dobrą sytuację, to skiksował. W 73. minucie – gdy po rzucie wolnym Lakić uderzył głową – piłka znów wpadła do bramki gospodarzy, jednak tym razem po spalonym. W 76. minucie po dośrodkowaniu Ignjovskiego Nikolov, wychodząc z bramki, nieporadnie minął się z piłką, jednak jego błąd nie miał większych konsekwencji.

Na mniej więcej dziesięć minut przed końcem meczu z murawy zeszli najsłabsi w tym spotkaniu Inui i Yildirim (kompletnie niewidoczny). Remis nie zadowalał żadnego zespołu. Końcówka to już przede wszystkim rozpaczliwe ataki Eintrachtu.

Najnowsze