Wszystko co do mistrzostwa Niemiec jest już jasne, więc teraz czas emocjonować się walką o europejskie puchary. Borussia potwierdziła swoją wyższość nad Eintrachtem, Frankfurt natomiast zremisował z Hoffenheim.
Ofensywna Borussia
Taką Borussię właśnie chcemy oglądać. Wiele akcji ofensywnych, strzałów na bramkę. Był to bardzo ciekawy i ofensywny mecz. Patrząc już po samych statystykach możemy zrozumieć, co to było za meczycho…
18 sytuacji bramkowych zawodników z Signal Iduna Park, z czego 12 strzałów celnych. Trzeba sobie otwarcie powiedzieć, że jeśli w bramce Eintrachtu nie stałby doświadczony Ron-Robert Zieler, to wynik byłby kilkakrotnie wyższy. 29-letni bramkarz miał bowiem aż dziewięć interwencji!
Nikt się chyba nie spodziewał, że nadejdzie taki czas, w którym Peter Stöger zrezygnuje z usług Andre Schürrlego. Jak się okazało później, nie zagrał on w dzisiejszym meczu z powodu „poobijania”. Nikt nie ukrywa, że w ostatnich spotkaniach były zawodnik m.in. Chelsea obniżył loty i mało co mu wychodzi. Postawienie na duet skrzydłowych Max Philipp – Christian Pulisić było czymś fenomenalnym. Widać, że jest to przyszłość Borussii na dłuuugie lata. Również dopasowanie Marco Reusa do tej formacji w środku pola było dobrym rozwiązaniem.
Ukryty Batshuayi
Tak naprawdę, gdyby nie bramka Belga w tym spotkaniu, trzeba byłoby go ocenić negatywnie. Był mało widoczny na boisku, poza tym często podejmował złe decyzje i przegrywał za dużo pojedynków z obrońcami Stuttgartu.
25-latek oddał jedynie jeden celny strzał na bramkę Zielera, doliczył do tego jedno niecelne trafienie. Według statystyk „Sofa Score” miał on jedynie dziewięć celnych podań, co stanowiło 52,9%wszystkich zagrań.
Ponadto z sześciu pojedynków wygrał jedynie dwa.
Tak więc można wywnioskować, że Michy Batshuayi był jedynym zawodnikiem, którego nie możemy zbytnio pochwalić z ofensywy Dortmundu. Na jego ocenę trzeba jednak brać pod uwagę strzeloną bramkę, więc również nie wypada nam wypowiadać się negatywnie o Belgu.









